ROZDZIAŁ 11
-Nie chcę być nie
grzeczna albo coś, ale nie powinniście być teraz w pracy? – spytałam chłopaków.
-W sumie to
powinniśmy. Ale nie sądzę by któryś z nas chciał zostawić cię teraz samą. –
odpowiedział Liam. Też nie chciałam żeby mnie zostawiali, ale przecież pracy
zawalić nie mogą.
-Macie pracę,
fanów, sławę. Czemu zawalacie to ze względu na mnie? Poradzę sobie, naprawdę.
Najwyżej Lucy i Patricia przyjdą tu po pracy.
-Pewnie że przyjdziemy
Ana. – szybko odpowiedziały.
-Dlaczego ty nadal
wypierasz naszą pomoc? Nie rozumiesz, że naprawdę cię lubimy i nie chcemy żeby
coś ci się stało?
-Jasne że rozumiem,
ale nie chcę pozwolić na to, byście zawalili pracę. Nie przeze mnie.
-Przestań! Danielle
ma dzisiaj wolny dzień, może wyskoczycie razem na miasto? – zaproponował Liam.
-To chyba dobry
pomysł, ale nie jestem pewna czy mnie polubi…
-Ja cię lubię,
więc Danielle też cię polubi – Liam mnie
lubi? Niby nic, a jednak się ucieszyłam.
Zaraz po tym
zadzwonił do Danielle i umówił mnie z nią na godzinę 15. Pogadaliśmy chwilę,
następnie Patricia, Lucy i chłopaki wyszli.
W sumie nie wiedziałam jak wygląda ta cała Danielle, więc postanowiłam
ubrać się ładniej, by nie być gorsza. Podobno miałyśmy pójść do centrum
handlowego, więc wezmę też trochę pieniędzy. Pół godziny przed czasem włożyłam czarne Converse, czerwone rurki i
dżinsową koszulę. Chciałabym dobrze się reprezentować przed dziewczyną Liam’a.
Porządnie zamykając drzwi wyszłam na
światło dzienne.
Każdy mijający mnie
mężczyzna przypominał mi Carlosa. Więc cieszyłam się, że pobędę trochę czasu z
jakąś dziewczyną. Gdy dotarłam na miejsce usiadłam na ławce obok jakiejś
dziewczyny. Poczekałam jeszcze 10 minut
i zadzwoniłam do Liam’a.
-Halo? – usłyszałam
głos chłopaka.
-Cześć Liam. Przyszłam o czasie na wyznaczone
miejsce i czekam 10 minut, ale jej nie ma. Powiesz jak wygląda, zadzwoń do niej czy coś…
-Jesteś Anabell? –
spytała mnie dziewczyna siedząca obok mnie na ławce. Wyglądała bardzo uroczo w
sukience w kwiatki i białych trampkach.
-Ty pewnie jesteś
Danielle?
Dziewczyna pokiwała
głową, wstała i mnie przytuliła. Wyjęła mi z ręki telefon.
-Cześć Liam! … Tak
jesteśmy w sklepie… Nie wiem kiedy, ale
pewnie wieczorem… Tak pójdziemy do Anabell… Przyjdziecie potem?... Ok, będziemy
czekać. Pa! – dziewczyna rozłączyła się, z uśmiechem oddając mi telefon. – To
gdzie idziemy najpierw?
-Ymm… W sumie to nie
wiem. Masz jakieś propozycje?
Po godzinie spędzonej z Danielle
poczułam się szczęśliwa. Na razie weszłyśmy do 3 sklepów a Danielle nie
zamierza wracać. Weszłyśmy do kolejnego sklepu i Danielle od razu pociągnęła
mnie do wieszaków z sukienkami.
-Ta jest śliczna! –
wykrzyknęła dziewczyna, przykładając do mnie białą sukienkę z wycięciem na
plecach w kształcie serca. – Pasuje do ciebie. – Wręczyła mi wieszak z sukienką
do ręki. – Po prostu musisz ją przymierzyć!
Przyjmując wieszak,
zaczęłam grzebać w sukienkach. Znalazłam tam fioletową sukienkę. Podałam ją
Danielle i zaciągnęłam do przymierzalni. Dziewczyna ze śmiechem zaczęła się przebierać.
Kiedy założyłam sukienkę wpatrywałam się w lustro. Odstawała w jednym miejscu.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Przebrałaś się
już?
-Jasne, wchodź. –
Danielle weszła do przymierzalni. Wyglądała prześlicznie. – WOW! Wyglądasz cudownie!
-Mogłabym
powiedzieć to samo o tobie! – dziewczyna złapała mnie pod ramię i skierowała
nas w stronę lustra. – Odstaje ci w tym miejscu – powiedziała i dźgnęła mnie w
bok. Zaśmiałam się. – Wiesz, że nie ma mniejszego rozmiaru? Czy ty nic nie
jadasz?
-Jem, ale nie
zawsze. Po prostu nie zawsze jestem głodna…
-No dobra.
Przebieraj się i idziemy płacić! – zawołała i wyszła. Zaśmiałam się i
przebrałam w swoje ciuchy. Otworzyłam drzwi i wyszłam z przebieralni. Poszłyśmy
do kasy i zapłaciłyśmy za sukienki.
-To co. Teraz na
kawę? – spytała Danielle, kiedy wychodziłyśmy ze sklepu. Kiwnęłam głową.
~~*~~
Siedziałyśmy w
Starbucksie i rozmawiałyśmy o wszystkim co tylko przyszło nam do głowy.
- Co powiesz na to,
żebyśmy poszły dzisiaj na imprezę? – spytała podekscytowana Danielle.
-Jasne, jeśli
chcesz.
-A co do twojej
sukienki. Twój chłopak padnie na twój widok!
Mój chłopak?
-Nie mam chłopaka.
– powiedziałam i opuściłam głowę. Mój nastrój od razu się zmienił, kiedy
przypomniałam sobie o Carlosie.
-Ups… Nie
wiedziałam, przepraszam. Chcesz o tym pogadać? – dziewczyna od razu
posmutniała. – Liam nic mi nie powiedział. Twój chłopak ci coś zrobił prawda?
-Ma na imię Carlos.
Uciekłam od niego jakiś miesiąc temu. Wiesz byliśmy szczęśliwą parą.
Zamieszkaliśmy razem i na początku wszystko było dobrze. Potem zaczęły się
problemy. Zaczął pić. Ciągle chodził na imprezy, a kiedy wracał dostawałam od
niego. Nie pozwalał mi wychodzić z domu bez jego pozwolenia. Codziennie było tylko
gorzej. Więc uciekłam. – zrobiłam pauzę i napiłam się kawy. – Znalazł mnie.
Kazał mi się pakować i wracać. Miałam szczęście, że chłopaki wychodzili.
Dostałam wtedy w brzuch i wylądowałam w
szpitalu. Teraz chłopaki nie chcą zostawić mnie samej. – dopiero jak skończyłam
uświadomiłam sobie, że moje policzki są mokre. Danielle przysunęła się do mnie
i mocno mnie przytuliła.
-Pomogę ci, okej?
Jak tylko będę miała wolne, będę do ciebie przychodziła. A tak w ogóle to
lubisz tańczyć? – uśmiech od razu wkradł mi się na usta. Słowa Danielle
przypomniały mi stare czasy, kiedy jeszcze tańczyłam.
-Jak byłam młodsza
tańczyłam. Tak około 7 lat w jednej grupie tanecznej. Kiedy poznałam Carlosa
przestałam.
-Słuchaj, nasza
grupa szuka tancerzy. Co ty na to żeby pójść na przesłuchanie? – spytała z
uśmiechem.
-Nie jestem pewna
czy jeszcze coś pamiętam, ale zawsze mogę spróbować.
-To świetnie! –
Danielle zaklaskała w ręce. – Jutro przyjdę po ciebie o 12, więc wstań
wcześniej i zjedz śniadanie. Proszę.
-Jasne.
Dziewczyna spojrzała
na zegarek.
-Jeśli mamy zdążyć
wyszykować się na imprezę, powinnyśmy się zbierać.
Całą drogę
rozmawiałyśmy o tym, jakie dodatki założyć
do naszych nowo nabytych sukienek. Kiedy doszłyśmy do drzwi wyjęłam
kluczyk i je otworzyłam. Ze śmiechem weszłyśmy do środka. Stawiając torby w salonie,
Danielle zaczęła szperać w mojej szafie.
-Gdzie trzymasz
buty? – usłyszałam stłumiony glos. Zaśmiałam się.
-W szafie przy
drzwiach – odpowiedziałam jej. – Jesteś glodna?
-Bardzo.
Z uśmiechem
zaczęłam przygotowywać kanapki.
-Kosmetyki?
-Łazienka, obok
lustra.
Przygotowane
jedzenie zaniosłam do salonu, gdzie jak się okazało Danielle zdążyła wyszykować
mały kącik piękności. Usiadłam obok niej i podałam jej kanapki.
~~*~~
Kiedy stanęłyśmy
już wyszykowane przed lustrem, nie mogłam się na nas napatrzeć. Wyjęłam telefon
i zrobiłam nam zdjęcie. Uśmiechnięte wyszłyśmy z domu. Droga do klubu nie była
krótka, ale nam to nie przeszkadzało. Weszłyśmy do klubu pełnego spoconych
ludzi i głośnej muzyki. Danielle pociągnęła mnie prosto do baru i podała mi
wcześniej zamówionego drinka. Nie zastanawiając się wzięłam dużego łyka, a
potem opróżniłam całą szklaneczkę.
-No to teraz na
parkiet! – wykrzyknęła i pociągnęła mnie w sam środek tłumu. Bawiłyśmy się
świetnie, aż do czasu kiedy zobaczyłam Carlosa. Siedział przy stoliku pod
ścianą ze swoimi kolegami. Szybko wyciągnęłam Danielle na zewnątrz. Nie wiem
która była godzina, ale jest strasznie ciemno.
-Carlos tu jest.
Dziewczyna się
wyprostowała.
-Lepiej już
wracajmy- powiedziała i pociągnęła mnie na chodnik. Trzymając się pod ręce w końcu
trafiłyśmy pod drzwi. Bezmyślnie pociągnęłam za klamkę i zdziwiłam się, że
drzwi są otwarte. Weszłyśmy do środka.
-Zobaczcie kto nas
zaszczycił swoją obecnością – zadrwiła Patricia.
-Ślicznie wyglądacie.
– stwierdził Niall. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi . Po chwili poczułam jak
odrywam się od ziemi i kręcę się w kółko. Zaczęłam się śmiać. Chwilę później
stałam już na nogach. Odwróciłam się i zobaczyłam wyszczerzonego Zayna.
Zaśmiałam się cicho i usiadłam na kanapie.
-Jak wam minął
dzień? – Liam spojrzał na mnie i Danielle. Wymieniłyśmy spojrzenia.
-Yymm… było fajnie
– odpowiedziała Danielle, nie chcąc niepokoić chłopaków tym, że widziałyśmy
Carlosa.
-A jak tam w pracy?
-Tak jak zawsze,
kilka wywiadów. – powiedział Niall. Czułam się trochę dziwnie siedząc
wystrojona na kanapie. Nie dość, że chłopaki co chwilę na mnie patrzyli, to
Patricia była na mnie zła. Poczułam jak czyjeś ramię obejmuje mnie w pasie i
przyciąga do siebie. Ciepło rozeszło się po moim ciele. Odwróciłam głowę i
spojrzałam w błękitne oczy Nialla.
-Jak się czujesz? –
wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnęłam się.
-Jest ok.
Oparłam głowę o
jego ramię. Danielle popatrzyła na nas, zmarszczyła nos i wyszeptała coś do
Liama, który potrząsnął głową i spojrzał na nas. Posłał mi szeroki uśmiech i
odpowiedział coś dziewczynie. Ona pokiwała głową, ale nadal się w nas wpatrywała.
Blondyn przysunął mnie jeszcze bliżej siebie. Poczułam jego ciepły oddech.
Pocałował mnie we włosy po czym wrócił do oglądania filmu. Czy on właśnie
zrobił to co zrobił? Oczy Danielle się rozszerzyły i wydała z siebie jęk
niedowierzania. Spojrzałam na nią i dziewczyna wiedziała, że nie mam pojęcia o
co chodzi. Jestem pewna, że nikt nie wiedział.
~~*~~
Kiedy otworzyłam
oczy było już zupełnie ciemno. Nie jestem pewna, ale chyba wszyscy moi przyjaciele
znowu zostali na noc. Podniosłam się. Powinnam się dziwić, spałam na kolanach
Nialla? Po chwili rozległo się pukanie do drzwi. Pospiesznie rozejrzałam się po
pokoju. Nikt się nie obudził. Podeszłam do drzwi i sprawdziłam kto przyszedł,
Jakiś pijany facet opierał się o barierkę.
O co mogło mu chodzić? I kiedy
podniósł głowę wszystko było jasne. Carlos.
-Anabell? Jesteś w
domu? Wiem, że tam jesteś. Otworzysz mi drzwi? Proszę nie mam siły iść do domu.
– jego głos odbijał się w mojej głowie jak echo. Chciał żebym go wpuściła? O na
pewno nie.
-Ana otwórz,
proszę. Przecież wiesz, że możesz mi zaufać.
Mogę mu zaufać? Ciekawe
od kiedy. Podszedł do drzwi i zaczął w nie walić. Przestraszona upewniłam się,
że drzwi zamknięte są na wszystkie zamki. Dodatkowo pod klamką postawiłam
krzesło. Carlos coraz bardziej się męczył . Za chwilę usłyszałam ostatnie
walnięcia i chłopak odszedł. Odwróciłam się w stronę salonu gdzie przyjaciele
stali i wpatrywali się we mnie i drzwi.
-Carlos przyszedł –
powiedziałam cicho i podeszłam do nich. – Był pijany. Wiedziałam, że tak będzie
kiedy zobaczyłam go w klubie i…
O nie czy ja
właśnie to powiedziałam? Przecież NIKT nie miał się o tym dowiedzieć.
-Widziałaś go?-
głos Liama przepełniony był niedowierzaniem. Pokiwałam głową. Teraz pewnie nie
pozwolą mi nigdzie wychodzić…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sukienka Anabell:
Sukienka Danielle:
Cześć! Wróciłam. Naprawdę bardzo przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale nie mogłam nic wymyślić. Jeśli macie do mnie jakieś pytania piszcie na moim twitterze @lost_in_life1
Sukienka Danielle:
Cześć! Wróciłam. Naprawdę bardzo przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale nie mogłam nic wymyślić. Jeśli macie do mnie jakieś pytania piszcie na moim twitterze @lost_in_life1
Do następnego!

