sobota, 15 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 11


ROZDZIAŁ 11
-Nie chcę być nie grzeczna albo coś, ale nie powinniście być teraz w pracy? – spytałam chłopaków.
-W sumie to powinniśmy. Ale nie sądzę by któryś z nas chciał zostawić cię teraz samą. – odpowiedział Liam. Też nie chciałam żeby mnie zostawiali, ale przecież pracy zawalić nie mogą.
-Macie pracę, fanów, sławę. Czemu zawalacie to ze względu na mnie? Poradzę sobie, naprawdę. Najwyżej Lucy i Patricia przyjdą tu po pracy.
-Pewnie że przyjdziemy Ana. – szybko odpowiedziały.
-Dlaczego ty nadal wypierasz naszą pomoc? Nie rozumiesz, że naprawdę cię lubimy i nie chcemy żeby coś ci się stało?
-Jasne że rozumiem, ale nie chcę pozwolić na to, byście zawalili pracę. Nie przeze mnie.
-Przestań!   Danielle ma dzisiaj wolny dzień, może wyskoczycie razem na miasto? – zaproponował Liam.
-To chyba dobry pomysł, ale nie jestem pewna czy mnie polubi…
-Ja cię lubię, więc  Danielle też cię polubi – Liam mnie lubi? Niby nic, a jednak się ucieszyłam.
Zaraz po tym zadzwonił do Danielle i umówił mnie z nią na godzinę 15. Pogadaliśmy chwilę, następnie Patricia, Lucy i chłopaki wyszli.  W sumie nie wiedziałam jak wygląda ta cała Danielle, więc postanowiłam ubrać się ładniej, by nie być gorsza. Podobno miałyśmy pójść do centrum handlowego, więc wezmę też trochę pieniędzy. Pół godziny przed czasem  włożyłam czarne Converse, czerwone rurki i dżinsową koszulę. Chciałabym dobrze się reprezentować przed dziewczyną Liam’a. Porządnie  zamykając drzwi wyszłam na światło dzienne.
Każdy mijający mnie mężczyzna przypominał mi Carlosa. Więc cieszyłam się, że pobędę trochę czasu z jakąś dziewczyną. Gdy dotarłam na miejsce usiadłam na ławce obok jakiejś dziewczyny. Poczekałam jeszcze  10 minut i zadzwoniłam do Liam’a.
-Halo? – usłyszałam głos chłopaka.
-Cześć  Liam. Przyszłam o czasie na wyznaczone miejsce i czekam 10 minut, ale jej nie ma. Powiesz jak wygląda,  zadzwoń do niej czy coś…
-Jesteś Anabell? – spytała mnie dziewczyna siedząca obok mnie na ławce. Wyglądała bardzo uroczo w sukience w kwiatki i białych trampkach.
-Ty pewnie jesteś Danielle?
Dziewczyna pokiwała głową, wstała i mnie przytuliła. Wyjęła mi z ręki telefon.
-Cześć Liam! … Tak jesteśmy w sklepie…  Nie wiem kiedy, ale pewnie wieczorem… Tak pójdziemy do Anabell… Przyjdziecie potem?... Ok, będziemy czekać. Pa! – dziewczyna rozłączyła się, z uśmiechem oddając mi telefon. – To gdzie idziemy najpierw?
-Ymm… W sumie to nie wiem. Masz jakieś propozycje?
         Po godzinie spędzonej z Danielle poczułam się szczęśliwa. Na razie weszłyśmy do 3 sklepów a Danielle nie zamierza wracać. Weszłyśmy do kolejnego sklepu i Danielle od razu pociągnęła mnie do wieszaków z sukienkami.
-Ta jest śliczna! – wykrzyknęła dziewczyna, przykładając do mnie białą sukienkę z wycięciem na plecach w kształcie serca. – Pasuje do ciebie. – Wręczyła mi wieszak z sukienką do ręki. – Po prostu musisz ją przymierzyć!
Przyjmując wieszak, zaczęłam grzebać w sukienkach. Znalazłam tam fioletową sukienkę. Podałam ją Danielle i zaciągnęłam do przymierzalni. Dziewczyna ze śmiechem zaczęła się przebierać. Kiedy założyłam sukienkę wpatrywałam się w lustro. Odstawała w jednym miejscu. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Przebrałaś się już?
-Jasne, wchodź. – Danielle weszła do przymierzalni. Wyglądała prześlicznie. – WOW!  Wyglądasz cudownie!
-Mogłabym powiedzieć to samo o tobie! – dziewczyna złapała mnie pod ramię i skierowała nas w stronę lustra. – Odstaje ci w tym miejscu – powiedziała i dźgnęła mnie w bok. Zaśmiałam się. – Wiesz, że nie ma mniejszego rozmiaru? Czy ty nic nie jadasz?
-Jem, ale nie zawsze. Po prostu nie zawsze jestem głodna…
-No dobra. Przebieraj się i idziemy płacić! – zawołała i wyszła. Zaśmiałam się i przebrałam w swoje ciuchy. Otworzyłam drzwi i wyszłam z przebieralni. Poszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy za sukienki.
-To co. Teraz na kawę? – spytała Danielle, kiedy wychodziłyśmy ze sklepu. Kiwnęłam głową.
 ~~*~~
Siedziałyśmy w Starbucksie i rozmawiałyśmy o wszystkim co tylko przyszło nam do głowy.
- Co powiesz na to, żebyśmy poszły dzisiaj na imprezę? – spytała podekscytowana Danielle.
-Jasne, jeśli chcesz.
-A co do twojej sukienki. Twój chłopak padnie na twój widok!
Mój chłopak?
-Nie mam chłopaka. – powiedziałam i opuściłam głowę. Mój nastrój od razu się zmienił, kiedy przypomniałam sobie o Carlosie.
-Ups… Nie wiedziałam, przepraszam. Chcesz o tym pogadać? – dziewczyna od razu posmutniała. – Liam nic mi nie powiedział. Twój chłopak ci coś zrobił prawda?
-Ma na imię Carlos. Uciekłam od niego jakiś miesiąc temu. Wiesz byliśmy szczęśliwą parą. Zamieszkaliśmy razem i na początku wszystko było dobrze. Potem zaczęły się problemy. Zaczął pić. Ciągle chodził na imprezy, a kiedy wracał dostawałam od niego. Nie pozwalał mi wychodzić z domu bez jego pozwolenia. Codziennie było tylko gorzej. Więc uciekłam. – zrobiłam pauzę i napiłam się kawy. – Znalazł mnie. Kazał mi się pakować i wracać. Miałam szczęście, że chłopaki wychodzili. Dostałam wtedy w brzuch  i wylądowałam w szpitalu. Teraz chłopaki nie chcą zostawić mnie samej. – dopiero jak skończyłam uświadomiłam sobie, że moje policzki są mokre. Danielle przysunęła się do mnie i mocno mnie przytuliła.
-Pomogę ci, okej? Jak tylko będę miała wolne, będę do ciebie przychodziła. A tak w ogóle to lubisz tańczyć? – uśmiech od razu wkradł mi się na usta. Słowa Danielle przypomniały mi stare czasy, kiedy jeszcze tańczyłam.
-Jak byłam młodsza tańczyłam. Tak około 7 lat w jednej grupie tanecznej. Kiedy poznałam Carlosa przestałam.
-Słuchaj, nasza grupa szuka tancerzy. Co ty na to żeby pójść na przesłuchanie? – spytała z uśmiechem.
-Nie jestem pewna czy jeszcze coś pamiętam, ale zawsze mogę spróbować.
-To świetnie! – Danielle zaklaskała w ręce. – Jutro przyjdę po ciebie o 12, więc wstań wcześniej i zjedz śniadanie. Proszę.
-Jasne.
Dziewczyna spojrzała na zegarek.
-Jeśli mamy zdążyć wyszykować się na imprezę, powinnyśmy się zbierać.
Całą drogę rozmawiałyśmy o tym, jakie dodatki założyć  do naszych nowo nabytych sukienek. Kiedy doszłyśmy do drzwi wyjęłam kluczyk i je otworzyłam. Ze śmiechem weszłyśmy do środka. Stawiając torby w salonie, Danielle zaczęła szperać w mojej szafie.
-Gdzie trzymasz buty? – usłyszałam stłumiony glos. Zaśmiałam się.
-W szafie przy drzwiach – odpowiedziałam jej. – Jesteś glodna?
-Bardzo.
Z uśmiechem zaczęłam przygotowywać kanapki.
-Kosmetyki?
-Łazienka, obok lustra.
Przygotowane jedzenie zaniosłam do salonu, gdzie jak się okazało Danielle zdążyła wyszykować mały kącik piękności. Usiadłam obok niej i podałam jej kanapki.
~~*~~
Kiedy stanęłyśmy już wyszykowane przed lustrem, nie mogłam się na nas napatrzeć. Wyjęłam telefon i zrobiłam nam zdjęcie. Uśmiechnięte wyszłyśmy z domu. Droga do klubu nie była krótka, ale nam to nie przeszkadzało. Weszłyśmy do klubu pełnego spoconych ludzi i głośnej muzyki. Danielle pociągnęła mnie prosto do baru i podała mi wcześniej zamówionego drinka. Nie zastanawiając się wzięłam dużego łyka, a potem opróżniłam całą szklaneczkę.
-No to teraz na parkiet! – wykrzyknęła i pociągnęła mnie w sam środek tłumu. Bawiłyśmy się świetnie, aż do czasu kiedy zobaczyłam Carlosa. Siedział przy stoliku pod ścianą ze swoimi kolegami. Szybko wyciągnęłam Danielle na zewnątrz. Nie wiem która była godzina, ale jest strasznie ciemno.
-Carlos tu jest.
Dziewczyna się wyprostowała.
-Lepiej już wracajmy- powiedziała i pociągnęła mnie na chodnik. Trzymając się pod ręce w końcu trafiłyśmy pod drzwi. Bezmyślnie pociągnęłam za klamkę i zdziwiłam się, że drzwi są otwarte. Weszłyśmy do środka.
-Zobaczcie kto nas zaszczycił swoją obecnością – zadrwiła Patricia.
-Ślicznie wyglądacie. – stwierdził Niall. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi . Po chwili poczułam jak odrywam się od ziemi i kręcę się w kółko. Zaczęłam się śmiać. Chwilę później stałam już na nogach. Odwróciłam się i zobaczyłam wyszczerzonego Zayna. Zaśmiałam się cicho i usiadłam na kanapie.
-Jak wam minął dzień? – Liam spojrzał na mnie i Danielle. Wymieniłyśmy spojrzenia.
-Yymm… było fajnie – odpowiedziała Danielle, nie chcąc niepokoić chłopaków tym, że widziałyśmy Carlosa.
-A jak tam w pracy?
-Tak jak zawsze, kilka wywiadów. – powiedział Niall. Czułam się trochę dziwnie siedząc wystrojona na kanapie. Nie dość, że chłopaki co chwilę na mnie patrzyli, to Patricia była na mnie zła. Poczułam jak czyjeś ramię obejmuje mnie w pasie i przyciąga do siebie. Ciepło rozeszło się po moim ciele. Odwróciłam głowę i spojrzałam w błękitne oczy Nialla.
-Jak się czujesz? – wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnęłam się.
-Jest ok.
Oparłam głowę o jego ramię. Danielle popatrzyła na nas, zmarszczyła nos i wyszeptała coś do Liama, który potrząsnął głową i spojrzał na nas. Posłał mi szeroki uśmiech i odpowiedział coś dziewczynie. Ona pokiwała głową, ale nadal się w nas wpatrywała. Blondyn przysunął mnie jeszcze bliżej siebie. Poczułam jego ciepły oddech. Pocałował mnie we włosy po czym wrócił do oglądania filmu. Czy on właśnie zrobił to co zrobił? Oczy Danielle się rozszerzyły i wydała z siebie jęk niedowierzania. Spojrzałam na nią i dziewczyna wiedziała, że nie mam pojęcia o co chodzi. Jestem pewna, że nikt nie wiedział.
~~*~~
Kiedy otworzyłam oczy było już zupełnie ciemno. Nie jestem pewna, ale chyba wszyscy moi przyjaciele znowu zostali na noc. Podniosłam się. Powinnam się dziwić, spałam na kolanach Nialla? Po chwili rozległo się pukanie do drzwi. Pospiesznie rozejrzałam się po pokoju. Nikt się nie obudził. Podeszłam do drzwi i sprawdziłam kto przyszedł, Jakiś pijany facet opierał się o barierkę.  O co mogło  mu chodzić? I kiedy podniósł głowę wszystko było jasne. Carlos.
-Anabell? Jesteś w domu? Wiem, że tam jesteś. Otworzysz mi drzwi? Proszę nie mam siły iść do domu. – jego głos odbijał się w mojej głowie jak echo. Chciał żebym go wpuściła? O na pewno nie.
-Ana otwórz, proszę. Przecież wiesz, że możesz mi zaufać.
Mogę mu zaufać? Ciekawe od kiedy. Podszedł do drzwi i zaczął w nie walić. Przestraszona upewniłam się, że drzwi zamknięte są na wszystkie zamki. Dodatkowo pod klamką postawiłam krzesło. Carlos coraz bardziej się męczył . Za chwilę usłyszałam ostatnie walnięcia i chłopak odszedł. Odwróciłam się w stronę salonu gdzie przyjaciele stali i wpatrywali się we mnie i drzwi.
-Carlos przyszedł – powiedziałam cicho i podeszłam do nich. – Był pijany. Wiedziałam, że tak będzie kiedy zobaczyłam go w klubie i…
O nie czy ja właśnie to powiedziałam? Przecież NIKT nie miał się o tym dowiedzieć.
-Widziałaś go?- głos Liama przepełniony był niedowierzaniem. Pokiwałam głową. Teraz pewnie nie pozwolą mi nigdzie wychodzić…
 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Sukienka Anabell:

Sukienka Danielle:




Cześć! Wróciłam. Naprawdę bardzo przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale nie mogłam nic wymyślić. Jeśli macie do mnie jakieś pytania piszcie na moim twitterze @lost_in_life1
Do następnego!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz