A więc jak się czujecie po 3 urodzinkach One Direction? Napisałam coś słuchając Torn. Nie wiem czy wam się spodoba, ale...
Dziękuję wam. Za wszystko co zrobiliście. Za to co dobre i
za to co złe. Wiem, że nie zawsze wszystko szło dobrze, po waszej myśli. Ale
jednak. Jesteśmy tu teraz. 3 lata. To dużo prawda? Ile jeszcze wytrzyma ten
zespół? Mam nadzieję, że jak najdłużej się da. Pomimo że nie byłam z wami od
początku i nie zawsze tak bardzo was wspierałam, kawałek mnie zawsze był przy
was. Zawsze kiedy mieliście gorszy dzień miałam nadzieję, że następny będzie
lepszy. Marzyłam o tym żeby w końcu móc was spotkać, pocieszyć, wesprzeć. I
pomimo tych wszystkich kłótni między Directioners wiedziałam, że się nie poddacie. Wiedziałam,
że przetrwacie wszystko. I wiecie co było najsmutniejsze? Kiedy mieliście dość.
Kiedy byliście chamscy, chociaż wcale tego nie chcieliście. Bo nie chcieliście
zranić Directioners, prawda? A co najbardziej bolało? To jak fanki odwdzięczały
się wam za to, że jesteście. To jak krytykowały każde zachowanie, gest. I co
bolało jeszcze mocniej? To, że Liam przepraszał za to, że ludzie go nienawidzą.
No błagam jak można nienawidzić kogoś takiego jak on? Oni wszyscy nie mówią o
was złych rzeczy dlatego bo tak myślą, tylko dlatego, że są zazdrośni.
Zazdrośni o sławę, o wasz kontakt z fanami, o miłość którą darzą was fani. O
wszystko. Pamiętacie Video Diaries? Wtedy byliście tacy szczęśliwi, zadowoleni
ze sławy, rozpoznawalności. Wszystkie wygłupy, żarty. To było świetne. Wiecie
dlaczego? Bo robiliście to razem. Nie przejmowaliście się zdaniem innych tak
bardzo jak teraz. Wiem, że w tej chwili oddalibyście dużo za chwilę spokoju,
wolności. Za czas do odetchnięcia od sławy i wszystkich tych złych rzeczy. I boję
się, że przez tą całą nienawiść, kiedyś stracimy zespół One Direction. Zostanie
tylko piątka chłopaków, którzy czuli się zagubieni w tym świecie sławy i
pieniędzy i po prostu wszystko rzucili. Boję się tego, wiecie? Cholernie się
boję, że kiedyś przeczytam, że One Direction już nie ma. Że już nie potrafili
wytrzymać. I wiecie co wtedy zrobię? Nie ważne w jakim wieku wtedy będę,
nieważne gdzie będę, padnę na ziemię i zacznę płakać, bo znaczycie dla mnie
cholernie dużo. Nawet nie potrafię
znieść myśli o tym, a co jeśli to się stanie? Myślicie, że dam sobie radę? Większość
mówi mi, że to, że was lubię jest chwilowe, że zaraz o was zapomnę. Ale ja taka
nie jestem. Skoro raz nazwałam siebie Directioner, już zawsze będę tak siebie
nazywać. I co z tego, że mam też innych idoli. Po prostu nie wyobrażam sobie
straty ani was, ani Justina, ani reszty. Jesteście częścią mojego życia, o
której nigdy nie zapomnę. Wiecie dlaczego? Bo zakochałam się w każdym z was. W
Harrym i jego loczkach, uśmiechu, dołeczkach w policzkach, jego charakterze i w
tym, że strasznie wolno mówi. W Louisie za jego poczucie humoru, Kevina,
przyjaźń z Harrym i za jego sposób bycia. W Niallu i jego uśmiechu, akcencie,
jego farbowanych włoskach, charakterze i sposobie bycia. W Zaynie i jego
uśmiechu, Vas Happenin?!, Human Echo, jego charakterze. W Liamie i w tym, że
się nie poddał, jego uśmiechu, sposobie bycia, charakterze, Daddy Direction
right? I mam nadzieję, że za kilka lat nadal będzie można w was zobaczyć tych
chłopców z X Factora. Tych w których się zakochałam i o których postanowiłam
pamiętać do końca życia. Zmieniliście się, zmienicie się jeszcze bardziej, ale
błagam nigdy nie zapominajcie o swoich Direcioners.
Kocham Was, pamiętajcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz