Wieczność to tylko chwila...
czwartek, 4 grudnia 2014
2
Długo mnie nie było, prawda? Huh wczoraj minęły dwa lata od założenia bloga i siedzę teraz słuchając piosenki przez którą to wszystko się zaczęło i... dziwnie się czuję pisząc tutaj. Dorosłam, zmieniłam się i jak teraz o tym myślę to prawdopodobnie nie zaczęłabym nic tutaj pisać bo ta historia wydaje mi się kompletnie niedopracowana i po prostu nie potrafiłabym nic z nią zrobić. Zastanawiam się nad usunięciem bloga i zapomnieniem o tym wszystkim ale nie wiem czy potrafię. Chociaż historia jest shitowa i okropnie napisana, to jednak był duży kawałek mojego życia i w jakimś sensie pisanie jej mi kiedyś pomagało. Nie wiem może kiedyś wrócę, z czymś nowym, może lepszym ale na razie się żegnam.
sobota, 4 stycznia 2014
Liebster Awards
wow jak to się stało? Nigdy bym nie zgadła, że mogę być nominowana do Liebster Awards naprawdę. Dziękuję więc Kasi Styles z impossiblestoryab1d.blogspot.com
Pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Ile masz lat?
3. Od kiedy jesteś directioner?
4. Co zainspirowało cię do pisania bloga?
5. Co cię najbardziej denerwuje?
6. Jakie jest twoje hobby?
7. O czym marzysz?
8. Gdybyś mogła teleportować się w jakieś jedno miejsce, to w jakie?
9. Do jakich fandomów należysz?
10. Ulubiony film, serial?
11. Gdybyś mogła zmienić cokolwiek na świecie, to co to by było?
Odpowiedzi:
1. Marta
2. W maju 14
3. Koniec roku 2011
4. Ta piosenka i moja chora wyobraźnia, tak myślę.
5. Fałszywi ludzie, ciągłe dramy.
6. Pisanie, taniec, muzyka.
7. O spotkaniu 1D, Justina, wyjeździe do Londynu na studia.
8. Nie ważne gdzie, byle tylko pocieszyć idola.
9. Jestem Belieber, Directioner, Brat i Mixer :)
10. Pretty Little Liars <3
11. Powstrzymałabym samobójców przed tym co zamierzają zrobić, hejterów przed hejtowaniem i zdecydowanie chciałabym szczęścia moich idoli.
Moje pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
4. Jak nazywają się twoi przyjaciele?
5. Ulubiony aktor i aktorka?
6. Do jakich fandomów należysz?
7. Masz rodzeństwo?
8. Gdzie mieszkasz?
9. Twoja ulubiona piosenka to?
10. Ulubiony film lub serial?
11. Ulubiona książka?
A teraz możecie mnie zbić bo nie mam pojęcia czy muszę dodawać 11 blogów czy mniej.
No dobra więc nominowane przeze mnie blogi to:
1. zapach-marzenia.blogspot.com
2. dear-friend-larrystylinson.blogspot.com
3. psychopathiclove.blogspot.com
I to by było na tyle, bo nie czytam za wielu blogów. No przynajmniej nie na blogspocie.
I jeszcze raz dziękuję za nominację <3
Pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Ile masz lat?
3. Od kiedy jesteś directioner?
4. Co zainspirowało cię do pisania bloga?
5. Co cię najbardziej denerwuje?
6. Jakie jest twoje hobby?
7. O czym marzysz?
8. Gdybyś mogła teleportować się w jakieś jedno miejsce, to w jakie?
9. Do jakich fandomów należysz?
10. Ulubiony film, serial?
11. Gdybyś mogła zmienić cokolwiek na świecie, to co to by było?
Odpowiedzi:
1. Marta
2. W maju 14
3. Koniec roku 2011
4. Ta piosenka i moja chora wyobraźnia, tak myślę.
5. Fałszywi ludzie, ciągłe dramy.
6. Pisanie, taniec, muzyka.
7. O spotkaniu 1D, Justina, wyjeździe do Londynu na studia.
8. Nie ważne gdzie, byle tylko pocieszyć idola.
9. Jestem Belieber, Directioner, Brat i Mixer :)
10. Pretty Little Liars <3
11. Powstrzymałabym samobójców przed tym co zamierzają zrobić, hejterów przed hejtowaniem i zdecydowanie chciałabym szczęścia moich idoli.
Moje pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Co lubisz robić w wolnym czasie?
4. Jak nazywają się twoi przyjaciele?
5. Ulubiony aktor i aktorka?
6. Do jakich fandomów należysz?
7. Masz rodzeństwo?
8. Gdzie mieszkasz?
9. Twoja ulubiona piosenka to?
10. Ulubiony film lub serial?
11. Ulubiona książka?
A teraz możecie mnie zbić bo nie mam pojęcia czy muszę dodawać 11 blogów czy mniej.
No dobra więc nominowane przeze mnie blogi to:
1. zapach-marzenia.blogspot.com
2. dear-friend-larrystylinson.blogspot.com
3. psychopathiclove.blogspot.com
I to by było na tyle, bo nie czytam za wielu blogów. No przynajmniej nie na blogspocie.
I jeszcze raz dziękuję za nominację <3
wtorek, 3 grudnia 2013
roczek
Hmm... wróciłam, ale nie wiem czy na długo. Dodaję specjalnie dzisiaj, bo mija dokładnie rok od założenia bloga. Powiem od razu, że może wam się nie spodobać to co "przygotowałam" na dzisiaj, ale cóż... Zaczęłam to pisać na początku wakacji, skończyłam chyba miesiąc temu, nie jestem pewna. No i wybaczcie, że główna bohaterka nazywa się Anabell (to wszystko przez moje zamiłowanie do tego imienia -,-). No to zostawiam was i liczę na opinię. A no i zapraszam jeszcze TUTAJ
Kochałam Cię,
wiesz? Kochałam i nadal kocham. Wiesz jak długo cierpiałam przez to, że
odszedłeś? Płakałam Niall, płakałam każdej nocy. Nie mogłam tego zrozumieć. Nie
wiedziałam dlaczego odszedłeś. Przecież jeszcze dzień wcześniej mówiłeś, że
nigdy mnie nie zostawisz.
Kiedy tylko
wracałam ze szkoły zamykałam się w pokoju. Nic nie jadłam. Moja rodzina chciała
wysłać mnie do psychologa, bo mówili, że sobie nie poradzę. To bolało, wiesz
Niall? Nie potrafiłam żyć ze świadomością, że nigdy Cię nie zobaczę.
Próbowałam
stać się normalną siedemnastolatką. Nie dla siebie, dla rodziny. Ale nie
mogłam. Wpadłam w złe towarzystwo. Prawie codziennie chodziłam na imprezy,
piłam, paliłam, a czasem nawet ćpałam. Nie umiałam inaczej. To trwało może przez
pięć miesięcy. Później moi rodzice zaprowadzili mnie na odwyk. Kolejne pięć
miesięcy w osamotnieniu i bólu.
Kiedy już
wróciłam do domu miałam osiemnaście lat. Chciałam się wyprowadzić, ale nie
miałam pieniędzy. Poszłam do pracy. Wszyscy wokoło myśleli, że jakoś sobie
radzę, ale tak nie było. Kiedy zamykałam drzwi swojego pokoju łzy cisnęły się
do oczu, a sztuczny uśmiech schodził z twarzy. Nie chciałam tak żyć, nie
mogłam,
Jednego dnia
już nie wytrzymałam. Wzięłam żyletkę i … i… no sam chyba wiesz co zrobiłam.
Robiłam wszystko, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Nie chciałam znowu iść do
szpitala.
I kiedy już w
miarę się pozbierałam, chociaż rany były świeże, usłyszałam o tobie. Mówili, że
jesteś w jakimś zespole z czterema innymi chłopakami. I już wiedziałam dlaczego
mnie zostawiłeś. Chciałeś sławy. Cóż nie było mi łatwo. Musiałam Cię znowu
zobaczyć. Weszłam w Internet i znalazłam twoje zdjęcia. Byłeś uroczy jak
zawsze. Znowu płakałam. Chciałam żebyś wrócił. Ale tego nie zrobiłeś.
Znalazłam
przyjaciółkę. Ponad półtora roku po twoim odejściu. Zaufałam jej. Jest waszą
fanką, ale przy mnie nie zaczyna tego tematu. Dzielnie wysłuchała mojej
historii, pocieszyła, a co najważniejsze uwierzyła. To ona kazała mi napisać
ten list. Ona znalazła twój adres i wyśle Ci ten list kiedy tylko skończę go
pisać.
Teraz kiedy
mam przyjaciółkę którą kocham całym
sercem i zaczęłam sobie radzić, postanowiłam, że spróbuję zapomnieć. Nie
wymagam od Ciebie, tego żebyś się ze mną kontaktował. Wystarczy mi nawet
krótkie „Przeczytałem” na urywku papieru. Naprawdę, nie proszę o wiele.
Anabell
Czytając list od Anabell rozpłakałem się. Jak małe dziecko.
Nie mogłem uwierzyć, że aż tak bardzo ją skrzywdziłem. Wyrządziłem tyle krzywdy. Przeze mnie piła,
paliła, ćpała a nawet podcięła sobie żyły. Poszła na odwyk i była tam pięć
miesięcy. Jak mogłem na to pozwolić? Przecież wiedziałem, że jest krucha i
delikatna, i nie powinienem jej tak zostawiać. Skupiłem się na sobie, chciałem
spełniać marzenia, chciałem być szczęśliwy. Ale czy jestem? Nie, nie jestem.
Brakuje mi jej. Jej wiecznie zimnych
dłoni, błękitnych oczu, pięknych włosów pachnących truskawkami, jej zawsze
szczerego uśmiechu i tego jak siadała mi na kolanach i mocno przytulała jak
byłem smutny lub zły. Jak mogłem zrobić coś takiego dziewczynie którą kochałem
i którą kocham nadal? Jak mogłem być tak głupi? Nie rozumiem sam siebie….
*Anabell*
Nie mogłam już dłużej czekać. Te ostatnie kilka tygodni
oczekiwań na odpowiedź na mój list, dłużyło się niesamowicie.
-Anabell spokojnie. Na pewno odpisze, zobaczysz - powiedziała moja przyjaciółka, Lucy, siadając
na łóżku.
-A jeśli adres był zły? Może on nawet tam nie mieszka? –
spytałam cicho, kładąc się na łóżku. – Co jeśli on nie chce mnie znać i nawet
nie przeczytał tego listu, tylko od razu go wyrzucił?
- Adres na pewno jest dobry. Sprawdzałam to – powiedziała i
mnie przytuliła – Uwierz mi, on na pewno przeczytał ten list – szepnęła. A skąd
ona mogła to wiedzieć? Nie mogła. Ale i tak jestem jej ogromnie wdzięczna za
wszystko co dla mnie zrobiła.
*Niall*
Manager w końcu pozwolił mi pojechać do Mulingar. Do Anabell.
Chociaż to tylko parę dni to i tak musiałem się z nią spotkać, przeprosić. Za
to co jej zrobiłem. Musiałem jej powiedzieć, że ją kocham. Gdybym nie był wtedy
taki głupi, nie cierpiałaby.
- Niall! Samolot nam ucieknie jak się nie pospieszysz –
krzyknął Liam. Skierowałem się w stronę przyjaciół i razem wsiedliśmy do
samolotu. To będzie długa podróż.
*Anabell*
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nikt inny oprócz Lucy tu nie
przychodzi, a przecież ona siedzi obok mnie.
-Kto to? – spytała mnie przyjaciółka.
-Nie wiem. Możesz iść otworzyć? – odpowiedziałam. Nie miałam
na nic siły, a poza tym wyglądałam okropnie. Podpuchnięte oczy, rozczochrane
włosy i wyciągnięte dresy na pewno nie są odpowiednie do przyjmowania gości.
Dlaczego tak wyglądałam? Chyba zabolało mnie to, że nie dostałam odpowiedzi na
mój list. Lucy wstała z fotela na którym siedziała i zeszła na dół otworzyć
drzwi. Nie obchodziło mnie to kto przyszedł. Nikt z moich znajomych nigdy do
mnie nie przychodził, zawsze spotykaliśmy się w pracy albo parku, więc na pewno
nie był to ktoś warty mojej uwagi. Usłyszałam kroki na schodach, więc Lucy
musiała już wracać.
-Lucy, kto to był? – spytałam kiedy drzwi do pokoju się
uchyliły. Problem tkwił w tym, że to nie była moja przyjaciółka. Nie mogłam
uwierzyć w to co widzę. Czy on naprawdę wszedł do mojego pokoju? Po tym
wszystkim co zrobił śmie się tu pokazywać?!
-Cześć An – tylko on mnie tak nazywał. Chłopak wszedł do
pokoju i zamknął za sobą drzwi. Wzdrygnęłam się kiedy usiadł na drugim końcu
łóżka. Co miałam mu powiedzieć? A może powinnam zacząć krzyczeć, żeby Lucy tu
przyszła, żeby nie musieć z nim rozmawiać?
-Po co tu przyjechałeś? – spytałam oschle. Jego mina
zrzedła, ale dalej siedział na łóżku.
-Chciałem cię za wszystko przeprosić. Nie powinienem…
-Nie sądzisz, że to trochę za późno na przeprosiny? Żeby się
na nie zebrać musiałeś dostać mój list? Czy naprawdę nie mogłeś mi wysłać tego
skrawka kartki o którym pisałam? Byłoby o wiele lepiej- przerwałam mu w połowie
zdania. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna cały czas na niego patrząc.
-Wiem, że powinienem to zrobić wcześniej, ale nie
potrafiłem. Naprawdę bardzo mi przykro – powiedział spuszczając głowę.
-To wszystko co miałeś mi powiedzieć? Nie mam ochoty na
rozmowę z tobą – skłamałam, ale tak będzie lepiej. Przynajmniej nie będę
musiała dłużej na niego patrzeć, powstrzymując łzy. Chłopak wstał i próbował do
mnie podejść, ale ja odsuwałam się w drugi koniec pokoju. W końcu wpadłam na ścianę i już nie miałam
jak uciec. Niall złapał mnie za ręce i podwinął rękawy bluzy. Chciałam
wyszarpnąć ręce, ale był za silny. Przejechał palcami po moich bliznach, a w
jego oczach widać było smutek.
-To przeze mnie, prawda?- spytał. Pokiwałam głową, a przez
moje ciało przeszedł dreszcz. – Boisz się mnie? – spytał, widząc przerażenie
wymalowane na mojej twarzy. Co miałam mu powiedzieć? Przecież bałam się
panicznie. Ale nie jego, tylko tego, że za chwilę może stąd zniknąć. –Boże do
jakiego stanu ja cię doprowadziłem – wyszeptał. Nie umiałam już powstrzymać
płaczu. Łzy powoli zaczęły spływać po moich policzkach. Spuściłam głowę, modląc
się o to by chłopak tego nie zauważył. Niestety jedna z łez skapnęła na moją
rękę w którą był wpatrzony chłopak. Puścił moje ręce i chwycił podbródek,
podnosząc go do góry. Spojrzał na moją zapłakaną twarz i sam zaczął płakać. Nie
potrafiłam tego zrozumieć. No bo w sumie po co miałby to robić? Starł z moich
policzków słone łzy i próbował mnie przytulić ale go odepchnęłam. Nie był
zdziwiony. Raczej bardzo smutny. Wydostałam się z kąta w którym staliśmy i
siadłam na łóżku obejmując się ramionami. Zdezorientowany blondyn przez chwilę
stał w tym samym miejscu, ale po chwili usiadł obok mnie.
-Przepraszam. Ja naprawdę nie chciałem cię tak skrzywdzić…
-No cóż, w takim razie już na to za późno Niall. Trzeba było
o tym pomyśleć wcześniej. Czego ode mnie oczekujesz? Że rzucę ci się w ramiona
i będę błagała żebyś został? – spytałam przez płacz, którego nie mogłam
opanować.
-Nie. Spodziewałem się, że będziesz zachowywać się dokładnie
tak, jak teraz. Ale musiałem się z tobą zobaczyć. Inaczej już bym nie wytrzymał
– odpowiedział i znów próbował mnie przytulić. Odepchnęłam go, ale był
silniejszy i z całej siły się we mnie wtulił. Nie wiedziałam co zrobić.
Usłyszałam szept:
-Proszę przytul mnie.
Wypowiedział to z takim bólem, że odruchowo go objęłam.
Zaczęłam pocierać jego plecy, by choć trochę go uspokoić. Zapomniałam o własnym
bólu. Teraz liczył się tylko on. Po kilku minutach wypuścił mnie z objęć.
-Nie rozumiem cię. Czemu płaczesz? – spytałam.
-Bo dopiero teraz uświadomiłem sobie jaką krzywdę ci
wyrządziłem. Przepraszam – powiedział z bólem.
-Niall, i co ja mam ci powiedzieć? Że czułam się świetnie
kiedy tu wszedłeś? Czułam się okropnie, bo wszystkie rany które mi zadałeś się
odnowiły. Przypomniały mi się wszystkie chwile kiedy siedzieliśmy na tym
parapecie i rozmawialiśmy o tym jak minął nam dzień. Tęskniłam za tym wiesz?
-Ja też i to bardzo. Myślisz, że mógłbym jakoś odzyskać
twoje zaufanie? Mógłbym odzyskać twoją przyjaźń? Odzyskać ciebie? – spytał z
nadzieją wymalowaną na twarzy.
-Nie mam pojęcia czy będę potrafiła ci jeszcze zaufać. Ale
zawsze możesz spróbować – odpowiedziałam, ocierając ostatnie łzy.
-My możemy spróbować- poprawił mnie blondyn z uśmiechem na
ustach. Nagle za drzwiami usłyszałam cichy jęk. Lucy.
-Lucy, wejdź! I tak wiem, że stoisz pod drzwiami! –
krzyknęłam i tak jak myślałam do środka weszła Lucy, ale nie była sama. Razem z
nią było też czterech przyjaciół Nialla.
-Podobała wam się nasza rozmowa?- blondyn spytał ich dosyć
groźnie. Wszyscy zgodnie zaprzeczyli.
-Nie, nie podobała nam się, bo obydwoje płakaliście –
odpowiedziała Lucy.
-I wiemy, że to nie był pierwszy raz kiedy ty płakałaś. Nie
podoba nam się to, co ze sobą zrobiłaś – powiedział chłopak pośrodku.
-Liam przestań! – krzyknęła Lucy. Wiedziała jaki to dla mnie
drażliwy temat, więc wolała żeby nikt go nie zaczynał.
-Uwierz mi, gdybym mogła odkręciłabym wszystko co zrobiłam –
powiedziałam smutno. Liam podszedł do mnie i powoli obejrzał moje ręce. Przez
moje ciało przeszedł dreszcz. Kiedy chłopak bardziej podciągnął rękawy bluzy,
która była na mnie za duża, zobaczył jeszcze gorsze rany.
-Kiedy zrobiłaś to ostatni raz? – spytał. Popatrzyłam się na
Lucy która na samo wspomnienie o tym wykrzywiała się z bólu. Przyłapała mnie na
tym. Miała być wtedy u babci, ale wróciła wcześniej i przyszła do mojego domu.
Znalazła mnie w łazience z zakrwawionymi rękami i żyletką w ręce. Jej reakcja
była natychmiastowa, ale długo po tym płakała, bo nie zdążyła wrócić wcześniej.
-Tydzień temu – powiedziałam i wszyscy się skrzywili.
-Musisz przestać, rozumiesz? – powiedział Niall, a ja tylko
pokiwałam głową. Nie chciałam żeby ktokolwiek się nade mną użalał. Nie
potrzebowałam litości.
-Wiem, ale nie potrafię. – wyszeptałam i spuściłam głowę.
- A tak w ogóle to gdzie twoi rodzice? – spytał Zayn. Był
wyraźnie zdziwiony, że nie było ich w domu.
-Nie mieszkają tu. Wyprowadzili się pół roku temu. Zostawili
mi dom, a sami wyjechali do Londynu. Nie utrzymują ze mną kontaktu, bo uważają,
że sprawiam za dużo problemów. Po tym jak wróciłam z odwyku, kompletnie
stracili do mnie zaufanie. – odpowiedziałam chłopakowi. Cóż, moi rodzice nie
byli najlepsi na świecie. Myśląc, że znowu wrócę do narkotyków po prostu
uciekli od problemu, jakim byłam ja.
-Wróciłaś skąd?!
-Z odwyku. Prawie codziennie chodziłam na imprezy, co
równało się z piciem i braniem narkotyków. Zawaliłam przez to szkołę. –
odpowiedziałam. Chłopaki byli źli. Na mnie? Na Nialla? A może na siebie, że tu
przyjechali? – Jeśli chcecie wyjść to proszę bardzo. Nie obrażę się. Wiele osób
to robiło, kiedy poznało moją historię. Tylko Lucy ze mną została.
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
-Zostaniemy i spróbujemy ci pomóc.
poniedziałek, 30 września 2013
Koniec...
Cześć :)
Strasznie dawno mnie tu nie było i szczerze, nie wiem czy jeszcze będę. Cóż zaczęłam pisać to opowiadanie z myślą, że może jednak mi się uda, może dam radę skończyć historię. Ale niestety nie potrafię napisać kompletnie nic co mogłoby być kontynuacją. Mam kilka jednopartów, ale żaden z nich nie jest skończony. Jak już je napiszę, możliwe że pojawią się tutaj, ale nic nie obiecuję. Przepraszam, na prawdę.
Na razie zostawiam was z linkiem do drugiego bloga, ale od razu mówię, że nie znajdziecie tam żadnego opowiadania. i--hate--myself.blogspot.com
Strasznie dawno mnie tu nie było i szczerze, nie wiem czy jeszcze będę. Cóż zaczęłam pisać to opowiadanie z myślą, że może jednak mi się uda, może dam radę skończyć historię. Ale niestety nie potrafię napisać kompletnie nic co mogłoby być kontynuacją. Mam kilka jednopartów, ale żaden z nich nie jest skończony. Jak już je napiszę, możliwe że pojawią się tutaj, ale nic nie obiecuję. Przepraszam, na prawdę.
Na razie zostawiam was z linkiem do drugiego bloga, ale od razu mówię, że nie znajdziecie tam żadnego opowiadania. i--hate--myself.blogspot.com
wtorek, 23 lipca 2013
*
Cześć! Wiem długo mnie tu nie było. Przepraszam. Nie wiem dlaczego podjęłam się prowadzenia tego bloga, bo teraz kompletnie nie mam pomysłu na kontynuację. Na razie bloga nie zawieszam, ale nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział.
A więc jak się czujecie po 3 urodzinkach One Direction? Napisałam coś słuchając Torn. Nie wiem czy wam się spodoba, ale...
A więc jak się czujecie po 3 urodzinkach One Direction? Napisałam coś słuchając Torn. Nie wiem czy wam się spodoba, ale...
Dziękuję wam. Za wszystko co zrobiliście. Za to co dobre i
za to co złe. Wiem, że nie zawsze wszystko szło dobrze, po waszej myśli. Ale
jednak. Jesteśmy tu teraz. 3 lata. To dużo prawda? Ile jeszcze wytrzyma ten
zespół? Mam nadzieję, że jak najdłużej się da. Pomimo że nie byłam z wami od
początku i nie zawsze tak bardzo was wspierałam, kawałek mnie zawsze był przy
was. Zawsze kiedy mieliście gorszy dzień miałam nadzieję, że następny będzie
lepszy. Marzyłam o tym żeby w końcu móc was spotkać, pocieszyć, wesprzeć. I
pomimo tych wszystkich kłótni między Directioners wiedziałam, że się nie poddacie. Wiedziałam,
że przetrwacie wszystko. I wiecie co było najsmutniejsze? Kiedy mieliście dość.
Kiedy byliście chamscy, chociaż wcale tego nie chcieliście. Bo nie chcieliście
zranić Directioners, prawda? A co najbardziej bolało? To jak fanki odwdzięczały
się wam za to, że jesteście. To jak krytykowały każde zachowanie, gest. I co
bolało jeszcze mocniej? To, że Liam przepraszał za to, że ludzie go nienawidzą.
No błagam jak można nienawidzić kogoś takiego jak on? Oni wszyscy nie mówią o
was złych rzeczy dlatego bo tak myślą, tylko dlatego, że są zazdrośni.
Zazdrośni o sławę, o wasz kontakt z fanami, o miłość którą darzą was fani. O
wszystko. Pamiętacie Video Diaries? Wtedy byliście tacy szczęśliwi, zadowoleni
ze sławy, rozpoznawalności. Wszystkie wygłupy, żarty. To było świetne. Wiecie
dlaczego? Bo robiliście to razem. Nie przejmowaliście się zdaniem innych tak
bardzo jak teraz. Wiem, że w tej chwili oddalibyście dużo za chwilę spokoju,
wolności. Za czas do odetchnięcia od sławy i wszystkich tych złych rzeczy. I boję
się, że przez tą całą nienawiść, kiedyś stracimy zespół One Direction. Zostanie
tylko piątka chłopaków, którzy czuli się zagubieni w tym świecie sławy i
pieniędzy i po prostu wszystko rzucili. Boję się tego, wiecie? Cholernie się
boję, że kiedyś przeczytam, że One Direction już nie ma. Że już nie potrafili
wytrzymać. I wiecie co wtedy zrobię? Nie ważne w jakim wieku wtedy będę,
nieważne gdzie będę, padnę na ziemię i zacznę płakać, bo znaczycie dla mnie
cholernie dużo. Nawet nie potrafię
znieść myśli o tym, a co jeśli to się stanie? Myślicie, że dam sobie radę? Większość
mówi mi, że to, że was lubię jest chwilowe, że zaraz o was zapomnę. Ale ja taka
nie jestem. Skoro raz nazwałam siebie Directioner, już zawsze będę tak siebie
nazywać. I co z tego, że mam też innych idoli. Po prostu nie wyobrażam sobie
straty ani was, ani Justina, ani reszty. Jesteście częścią mojego życia, o
której nigdy nie zapomnę. Wiecie dlaczego? Bo zakochałam się w każdym z was. W
Harrym i jego loczkach, uśmiechu, dołeczkach w policzkach, jego charakterze i w
tym, że strasznie wolno mówi. W Louisie za jego poczucie humoru, Kevina,
przyjaźń z Harrym i za jego sposób bycia. W Niallu i jego uśmiechu, akcencie,
jego farbowanych włoskach, charakterze i sposobie bycia. W Zaynie i jego
uśmiechu, Vas Happenin?!, Human Echo, jego charakterze. W Liamie i w tym, że
się nie poddał, jego uśmiechu, sposobie bycia, charakterze, Daddy Direction
right? I mam nadzieję, że za kilka lat nadal będzie można w was zobaczyć tych
chłopców z X Factora. Tych w których się zakochałam i o których postanowiłam
pamiętać do końca życia. Zmieniliście się, zmienicie się jeszcze bardziej, ale
błagam nigdy nie zapominajcie o swoich Direcioners.
Kocham Was, pamiętajcie.
sobota, 15 czerwca 2013
ROZDZIAŁ 11
ROZDZIAŁ 11
-Nie chcę być nie
grzeczna albo coś, ale nie powinniście być teraz w pracy? – spytałam chłopaków.
-W sumie to
powinniśmy. Ale nie sądzę by któryś z nas chciał zostawić cię teraz samą. –
odpowiedział Liam. Też nie chciałam żeby mnie zostawiali, ale przecież pracy
zawalić nie mogą.
-Macie pracę,
fanów, sławę. Czemu zawalacie to ze względu na mnie? Poradzę sobie, naprawdę.
Najwyżej Lucy i Patricia przyjdą tu po pracy.
-Pewnie że przyjdziemy
Ana. – szybko odpowiedziały.
-Dlaczego ty nadal
wypierasz naszą pomoc? Nie rozumiesz, że naprawdę cię lubimy i nie chcemy żeby
coś ci się stało?
-Jasne że rozumiem,
ale nie chcę pozwolić na to, byście zawalili pracę. Nie przeze mnie.
-Przestań! Danielle
ma dzisiaj wolny dzień, może wyskoczycie razem na miasto? – zaproponował Liam.
-To chyba dobry
pomysł, ale nie jestem pewna czy mnie polubi…
-Ja cię lubię,
więc Danielle też cię polubi – Liam mnie
lubi? Niby nic, a jednak się ucieszyłam.
Zaraz po tym
zadzwonił do Danielle i umówił mnie z nią na godzinę 15. Pogadaliśmy chwilę,
następnie Patricia, Lucy i chłopaki wyszli.
W sumie nie wiedziałam jak wygląda ta cała Danielle, więc postanowiłam
ubrać się ładniej, by nie być gorsza. Podobno miałyśmy pójść do centrum
handlowego, więc wezmę też trochę pieniędzy. Pół godziny przed czasem włożyłam czarne Converse, czerwone rurki i
dżinsową koszulę. Chciałabym dobrze się reprezentować przed dziewczyną Liam’a.
Porządnie zamykając drzwi wyszłam na
światło dzienne.
Każdy mijający mnie
mężczyzna przypominał mi Carlosa. Więc cieszyłam się, że pobędę trochę czasu z
jakąś dziewczyną. Gdy dotarłam na miejsce usiadłam na ławce obok jakiejś
dziewczyny. Poczekałam jeszcze 10 minut
i zadzwoniłam do Liam’a.
-Halo? – usłyszałam
głos chłopaka.
-Cześć Liam. Przyszłam o czasie na wyznaczone
miejsce i czekam 10 minut, ale jej nie ma. Powiesz jak wygląda, zadzwoń do niej czy coś…
-Jesteś Anabell? –
spytała mnie dziewczyna siedząca obok mnie na ławce. Wyglądała bardzo uroczo w
sukience w kwiatki i białych trampkach.
-Ty pewnie jesteś
Danielle?
Dziewczyna pokiwała
głową, wstała i mnie przytuliła. Wyjęła mi z ręki telefon.
-Cześć Liam! … Tak
jesteśmy w sklepie… Nie wiem kiedy, ale
pewnie wieczorem… Tak pójdziemy do Anabell… Przyjdziecie potem?... Ok, będziemy
czekać. Pa! – dziewczyna rozłączyła się, z uśmiechem oddając mi telefon. – To
gdzie idziemy najpierw?
-Ymm… W sumie to nie
wiem. Masz jakieś propozycje?
Po godzinie spędzonej z Danielle
poczułam się szczęśliwa. Na razie weszłyśmy do 3 sklepów a Danielle nie
zamierza wracać. Weszłyśmy do kolejnego sklepu i Danielle od razu pociągnęła
mnie do wieszaków z sukienkami.
-Ta jest śliczna! –
wykrzyknęła dziewczyna, przykładając do mnie białą sukienkę z wycięciem na
plecach w kształcie serca. – Pasuje do ciebie. – Wręczyła mi wieszak z sukienką
do ręki. – Po prostu musisz ją przymierzyć!
Przyjmując wieszak,
zaczęłam grzebać w sukienkach. Znalazłam tam fioletową sukienkę. Podałam ją
Danielle i zaciągnęłam do przymierzalni. Dziewczyna ze śmiechem zaczęła się przebierać.
Kiedy założyłam sukienkę wpatrywałam się w lustro. Odstawała w jednym miejscu.
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Przebrałaś się
już?
-Jasne, wchodź. –
Danielle weszła do przymierzalni. Wyglądała prześlicznie. – WOW! Wyglądasz cudownie!
-Mogłabym
powiedzieć to samo o tobie! – dziewczyna złapała mnie pod ramię i skierowała
nas w stronę lustra. – Odstaje ci w tym miejscu – powiedziała i dźgnęła mnie w
bok. Zaśmiałam się. – Wiesz, że nie ma mniejszego rozmiaru? Czy ty nic nie
jadasz?
-Jem, ale nie
zawsze. Po prostu nie zawsze jestem głodna…
-No dobra.
Przebieraj się i idziemy płacić! – zawołała i wyszła. Zaśmiałam się i
przebrałam w swoje ciuchy. Otworzyłam drzwi i wyszłam z przebieralni. Poszłyśmy
do kasy i zapłaciłyśmy za sukienki.
-To co. Teraz na
kawę? – spytała Danielle, kiedy wychodziłyśmy ze sklepu. Kiwnęłam głową.
~~*~~
Siedziałyśmy w
Starbucksie i rozmawiałyśmy o wszystkim co tylko przyszło nam do głowy.
- Co powiesz na to,
żebyśmy poszły dzisiaj na imprezę? – spytała podekscytowana Danielle.
-Jasne, jeśli
chcesz.
-A co do twojej
sukienki. Twój chłopak padnie na twój widok!
Mój chłopak?
-Nie mam chłopaka.
– powiedziałam i opuściłam głowę. Mój nastrój od razu się zmienił, kiedy
przypomniałam sobie o Carlosie.
-Ups… Nie
wiedziałam, przepraszam. Chcesz o tym pogadać? – dziewczyna od razu
posmutniała. – Liam nic mi nie powiedział. Twój chłopak ci coś zrobił prawda?
-Ma na imię Carlos.
Uciekłam od niego jakiś miesiąc temu. Wiesz byliśmy szczęśliwą parą.
Zamieszkaliśmy razem i na początku wszystko było dobrze. Potem zaczęły się
problemy. Zaczął pić. Ciągle chodził na imprezy, a kiedy wracał dostawałam od
niego. Nie pozwalał mi wychodzić z domu bez jego pozwolenia. Codziennie było tylko
gorzej. Więc uciekłam. – zrobiłam pauzę i napiłam się kawy. – Znalazł mnie.
Kazał mi się pakować i wracać. Miałam szczęście, że chłopaki wychodzili.
Dostałam wtedy w brzuch i wylądowałam w
szpitalu. Teraz chłopaki nie chcą zostawić mnie samej. – dopiero jak skończyłam
uświadomiłam sobie, że moje policzki są mokre. Danielle przysunęła się do mnie
i mocno mnie przytuliła.
-Pomogę ci, okej?
Jak tylko będę miała wolne, będę do ciebie przychodziła. A tak w ogóle to
lubisz tańczyć? – uśmiech od razu wkradł mi się na usta. Słowa Danielle
przypomniały mi stare czasy, kiedy jeszcze tańczyłam.
-Jak byłam młodsza
tańczyłam. Tak około 7 lat w jednej grupie tanecznej. Kiedy poznałam Carlosa
przestałam.
-Słuchaj, nasza
grupa szuka tancerzy. Co ty na to żeby pójść na przesłuchanie? – spytała z
uśmiechem.
-Nie jestem pewna
czy jeszcze coś pamiętam, ale zawsze mogę spróbować.
-To świetnie! –
Danielle zaklaskała w ręce. – Jutro przyjdę po ciebie o 12, więc wstań
wcześniej i zjedz śniadanie. Proszę.
-Jasne.
Dziewczyna spojrzała
na zegarek.
-Jeśli mamy zdążyć
wyszykować się na imprezę, powinnyśmy się zbierać.
Całą drogę
rozmawiałyśmy o tym, jakie dodatki założyć
do naszych nowo nabytych sukienek. Kiedy doszłyśmy do drzwi wyjęłam
kluczyk i je otworzyłam. Ze śmiechem weszłyśmy do środka. Stawiając torby w salonie,
Danielle zaczęła szperać w mojej szafie.
-Gdzie trzymasz
buty? – usłyszałam stłumiony glos. Zaśmiałam się.
-W szafie przy
drzwiach – odpowiedziałam jej. – Jesteś glodna?
-Bardzo.
Z uśmiechem
zaczęłam przygotowywać kanapki.
-Kosmetyki?
-Łazienka, obok
lustra.
Przygotowane
jedzenie zaniosłam do salonu, gdzie jak się okazało Danielle zdążyła wyszykować
mały kącik piękności. Usiadłam obok niej i podałam jej kanapki.
~~*~~
Kiedy stanęłyśmy
już wyszykowane przed lustrem, nie mogłam się na nas napatrzeć. Wyjęłam telefon
i zrobiłam nam zdjęcie. Uśmiechnięte wyszłyśmy z domu. Droga do klubu nie była
krótka, ale nam to nie przeszkadzało. Weszłyśmy do klubu pełnego spoconych
ludzi i głośnej muzyki. Danielle pociągnęła mnie prosto do baru i podała mi
wcześniej zamówionego drinka. Nie zastanawiając się wzięłam dużego łyka, a
potem opróżniłam całą szklaneczkę.
-No to teraz na
parkiet! – wykrzyknęła i pociągnęła mnie w sam środek tłumu. Bawiłyśmy się
świetnie, aż do czasu kiedy zobaczyłam Carlosa. Siedział przy stoliku pod
ścianą ze swoimi kolegami. Szybko wyciągnęłam Danielle na zewnątrz. Nie wiem
która była godzina, ale jest strasznie ciemno.
-Carlos tu jest.
Dziewczyna się
wyprostowała.
-Lepiej już
wracajmy- powiedziała i pociągnęła mnie na chodnik. Trzymając się pod ręce w końcu
trafiłyśmy pod drzwi. Bezmyślnie pociągnęłam za klamkę i zdziwiłam się, że
drzwi są otwarte. Weszłyśmy do środka.
-Zobaczcie kto nas
zaszczycił swoją obecnością – zadrwiła Patricia.
-Ślicznie wyglądacie.
– stwierdził Niall. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi . Po chwili poczułam jak
odrywam się od ziemi i kręcę się w kółko. Zaczęłam się śmiać. Chwilę później
stałam już na nogach. Odwróciłam się i zobaczyłam wyszczerzonego Zayna.
Zaśmiałam się cicho i usiadłam na kanapie.
-Jak wam minął
dzień? – Liam spojrzał na mnie i Danielle. Wymieniłyśmy spojrzenia.
-Yymm… było fajnie
– odpowiedziała Danielle, nie chcąc niepokoić chłopaków tym, że widziałyśmy
Carlosa.
-A jak tam w pracy?
-Tak jak zawsze,
kilka wywiadów. – powiedział Niall. Czułam się trochę dziwnie siedząc
wystrojona na kanapie. Nie dość, że chłopaki co chwilę na mnie patrzyli, to
Patricia była na mnie zła. Poczułam jak czyjeś ramię obejmuje mnie w pasie i
przyciąga do siebie. Ciepło rozeszło się po moim ciele. Odwróciłam głowę i
spojrzałam w błękitne oczy Nialla.
-Jak się czujesz? –
wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnęłam się.
-Jest ok.
Oparłam głowę o
jego ramię. Danielle popatrzyła na nas, zmarszczyła nos i wyszeptała coś do
Liama, który potrząsnął głową i spojrzał na nas. Posłał mi szeroki uśmiech i
odpowiedział coś dziewczynie. Ona pokiwała głową, ale nadal się w nas wpatrywała.
Blondyn przysunął mnie jeszcze bliżej siebie. Poczułam jego ciepły oddech.
Pocałował mnie we włosy po czym wrócił do oglądania filmu. Czy on właśnie
zrobił to co zrobił? Oczy Danielle się rozszerzyły i wydała z siebie jęk
niedowierzania. Spojrzałam na nią i dziewczyna wiedziała, że nie mam pojęcia o
co chodzi. Jestem pewna, że nikt nie wiedział.
~~*~~
Kiedy otworzyłam
oczy było już zupełnie ciemno. Nie jestem pewna, ale chyba wszyscy moi przyjaciele
znowu zostali na noc. Podniosłam się. Powinnam się dziwić, spałam na kolanach
Nialla? Po chwili rozległo się pukanie do drzwi. Pospiesznie rozejrzałam się po
pokoju. Nikt się nie obudził. Podeszłam do drzwi i sprawdziłam kto przyszedł,
Jakiś pijany facet opierał się o barierkę.
O co mogło mu chodzić? I kiedy
podniósł głowę wszystko było jasne. Carlos.
-Anabell? Jesteś w
domu? Wiem, że tam jesteś. Otworzysz mi drzwi? Proszę nie mam siły iść do domu.
– jego głos odbijał się w mojej głowie jak echo. Chciał żebym go wpuściła? O na
pewno nie.
-Ana otwórz,
proszę. Przecież wiesz, że możesz mi zaufać.
Mogę mu zaufać? Ciekawe
od kiedy. Podszedł do drzwi i zaczął w nie walić. Przestraszona upewniłam się,
że drzwi zamknięte są na wszystkie zamki. Dodatkowo pod klamką postawiłam
krzesło. Carlos coraz bardziej się męczył . Za chwilę usłyszałam ostatnie
walnięcia i chłopak odszedł. Odwróciłam się w stronę salonu gdzie przyjaciele
stali i wpatrywali się we mnie i drzwi.
-Carlos przyszedł –
powiedziałam cicho i podeszłam do nich. – Był pijany. Wiedziałam, że tak będzie
kiedy zobaczyłam go w klubie i…
O nie czy ja
właśnie to powiedziałam? Przecież NIKT nie miał się o tym dowiedzieć.
-Widziałaś go?-
głos Liama przepełniony był niedowierzaniem. Pokiwałam głową. Teraz pewnie nie
pozwolą mi nigdzie wychodzić…
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sukienka Anabell:
Sukienka Danielle:
Cześć! Wróciłam. Naprawdę bardzo przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale nie mogłam nic wymyślić. Jeśli macie do mnie jakieś pytania piszcie na moim twitterze @lost_in_life1
Sukienka Danielle:
Cześć! Wróciłam. Naprawdę bardzo przepraszam, że rozdział nie pojawił się wcześniej, ale nie mogłam nic wymyślić. Jeśli macie do mnie jakieś pytania piszcie na moim twitterze @lost_in_life1
Do następnego!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

