piątek, 11 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 4


                                                             ROZDZIAŁ 4
Obudziło mnie słońce wpadające przez nie zasłonięte okno. Znowu zasnęłam w salonie. Jak ja to robię, że nie mogę iść normalnie do łóżka tylko muszę położyć się na kanapie przed telewizorem, który i tak jest wyciszony? Ehh… Wstałam z kanapy i z wielkim bólem poruszyłam głową. O nie znowu musiałam źle spać. Głupia kanapa, głupia ja… Nie ważne. Poszłam do pokoju i naszykowałam sobie ubrania. Była nawet całkiem ładna pogoda co mnie zdziwiło, bo przecież w Londynie rzadko się to zdarza. Poszłam do toalety i wzięłam prysznic. Po wyjściu z kabiny ubrałam się i delikatnie pomalowałam. Wyszłam z łazienki. No nie znowu mi telefon dzwoni. I znowu nie wiem gdzie on jest…
-Halo?
-Anabell proszę cię porozmawiaj ze mną.
-Carlos prosiłam cię żebyś więcej do mnie nie dzwonił! Nie mam na razie ochoty na rozmowę z tobą. Może kiedyś, jak zmądrzejesz i zrozumiesz co zrobiłeś źle.- powiedziałam w miarę spokojnie do słuchawki. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam do niech i je otworzyłam. To co zobaczyłam mnie zaskoczyło i przestraszyło. Za drzwiami stał Carlos.
-Jak mnie znalazłeś?
-Sprawdziłem w laptopie.- odpowiedział zły Carlos –Dlaczego mnie zostawiłaś? Dlaczego uciekłaś? Mogłaś powiedzieć co robię źle, robiłbym to lepiej!
-I ty jeszcze się pytasz co zrobiłeś źle?! A to, że codziennie przez ciebie płakałam i prosiłam żebyś przestał mnie bić, nie jest dla ciebie argumentem?!- wydarłam się na niego.
-Nie krzycz na mnie!- powiedział, a raczej wykrzyczał i mocno złapał mnie za nadgarstki tak, że nie mogłam się ruszyć. Zaczęłam się szarpać i krzyczałam żeby mnie puścił, ale on mnie nie słuchał. Zresztą jak zawsze. I gdzie są moi sąsiedzi kiedy są potrzebni?
-Puść mnie słyszysz?! Zostaw mnie! Mógłbyś chociaż raz mnie posłuchać?!- krzyczałam ale Carlos nadal trzymał moje ręce i wyglądało na to, że nie zamierzał puścić.
-Proszę Carlos puść mnie.- powiedziałam na ostatkach sił i zaczęłam płakać.
-Cicho! Masz nie płakać słyszysz?! Uspokój się!- zaczął na mnie krzyczeć, ale ja nie mogłam opanować płaczu. Moje serce krwawiło i to przez niego. Zobaczyłam jego rękę, a zaraz potem poczułam mocny ból na policzku. Czułam jak miejsce po uderzeniu zaczyna piec, a policzek staje się czerwony. Zaczęłam piszczeć, krzyczeć i drzeć się jak najgłośniej tylko mogłam, ale poczułam tylko następne uderzenie w policzek. Już prawie nic nie widziałam przez łzy. Nagle usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwi gdzieś nad nami i śmiechy moich sąsiadów. Zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Momentalnie śmiechy ustały i za chwilę mogłam już usłyszeć głośne krzyki w stronę Carlosa.
-Zostaw ją!
-Zostaw ją słyszysz!!?
-Człowieku czy ty jesteś normalny?!- nie wiedziałam do którego z chłopaków należy który głos. Po prostu się zagubiłam. Zagubiłam się w otaczającym mnie świecie.
-Anabell teraz pójdziesz się grzecznie spakować i nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu!- krzyknął Carlos i zaraz się roześmiał. Nie mogłam się poruszyć, chociaż czuła, że Carlos mnie puścił. Już odwracałam się w stronę drzwi żeby się spakować, ale… przecież nie mogę się poddać!
-Nie nigdzie z tobą nie idę, rozumiesz! Nawet nie zamierzam ruszyć się z tego miejsca! I nie masz prawa mnie do niczego zmuszać! I jestem ciekawa dlaczego dopiero wczoraj zaczęło cię interesować dlaczego odeszłam. Skończyła się wódka? Wróciłeś z imprezy u kolegów? A może przestraszyłeś się, że pójdę na policję?- spytałam z kpiną w głosie. I to co zrobiłam nie skończyło się dla mnie dobrze. Widziałam jak Carlos do mnie podchodzi, słyszałam krzyki chłopaków, potem ból i ciemność przed oczami.
                                                               ~~*~~
Byłam słaba. Bardzo słaba. Gdzie tak naprawdę teraz byłam? Mam nadzieję, że nie z Carlosem. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam biel ścian. No świetnie szpital. Czujecie ten sarkazm? Ale przynajmniej miałam pewność, że Carlosa tu nie ma.  On nigdy nie przywiózłby mnie do szpitala, nawet gdybym miała wykrwawić się na śmierć. Ale jak nie Carlos, to kto mnie tu przywiózł? Delikatnie poruszyłam głową żeby sprawdzić czy przypadkiem nie ma nikogo w mojej sali. Ymm… po prawej stronie są drzwi, na przeciwko mnie łazienka, a z lewej strony na pięciu krzesłach spało całe One Direction. Serio? 1D? W mojej sali w szpitalu? Martwią się o mnie? W sumie to uratowali mnie przed Carlosem, inaczej byłabym teraz w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu, najprawdopodobniej siedziałabym, a raczej byłabym związana na tylnym siedzeniu samochodu Carlosa, który wywiózłby mnie gdzieś gdzie nikomu nie mogłabym zaufać. A wracając do miejsca gdzie jestem naprawdę, wypadałoby wezwać lekarza prawda? Przynajmniej tak robią na filmach. Wcisnęłam czerwony guzik na pilocie przy moim łóżku, a po chwili przyszedł lekarz który wypytywał mnie o różne rzeczy i zrobił różnorodne badania. Lekarz w końcu wyszedł a ja zobaczyłam, że chłopaki nadal śpią. Oni są dziwni. Lekarz zrobił naprawdę dużo hałasu, a oni się nawet nie poruszyli. Wyglądali tak słodko jak spali, ich włosy były w nieładzie a buzie uśmiechnięte… ale stop o czym ja myślę? Chyba powinnam obudzić chociaż jednego z nich i podziękować. A potem powiedzieć, że sobie poradzę, że jeśli chcą to się wyprowadzę, a oni mogą iść do domu i położyć się spać w wygodnych łóżkach, bo nie sądzę żeby te krzesła były jakieś nadzwyczaj miękkie. Nagle głowa blondyna opadła prosto na moje nogi. Na początku chciałam go obudzić, ale potem popatrzyłam na jego twarz i po prostu odpłynęłam, wyglądał tak słodko jak spał. Szczególnie na moich kolanach. Nie miałam już odwagi ich zbudzić. Po prostu bałam się, że pójdą do domu (czego wcześniej chciałam), zostawią mnie tu samą, karzą się wyprowadzić bo sprawiam za dużo problemów i więcej nie będę miała okazji popatrzeć na nich kiedy śpią. Wiem jestem dziwna, ale taką mam już naturę. Setki myśli przewijało się przez moją głowę. Byłam lekko osłabiona, więc po kilku minutach patrzenia się na nich i myślenia co by było gdybym nie uciekła wcześniej od Carlosa, zasnęłam, tak po prostu, bez zbędnego zadręczania się jak to robiłam zawsze.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Hej! Tym razem powracam z nowym rozdziałem szybciej niż zawsze. Ale w sumie zmotywowała mnie do tego Zuza ( http://czarniny.blogspot.com/ ) która w połowie dała mi pomysł na ten rozdział, a ja dzięki niej w końcu wiem co pisać w następnych rozdziałach. Dzięki Zuza! 
 A no i jeszcze jedno. Chciałabym prosić o chociaż jeden maleńki komentarz, to dużo dla mnie znaczy. Codziennie odwiedzam bloga z nadzieją, że może jednak pojawił się jakiś komentarz. :)
 A więc do następnego!




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz