środa, 20 lutego 2013

ROZDZIAŁ 7


                                                                 ROZDZIAŁ 7
      To już dzisiaj. W końcu mogę wyjść z tego miejsca. Myślę, że gdybym została tu jeszcze jeden dzień dłużej zwariowałabym. Potrzebowałam kontaktu ze światem, z przyjaciółkami. Wzięłam ubrania w których zostałam tu przywieziona i weszłam do szpitalnej łazienki. Opłukałam twarz i spojrzałam w lustro. To nie był zadobry widok. Pod oczami miałam wielkie wory a twarz była blada. Przebrałam się i wyszłam z łazienki. Próbowałam chociaż trochę się ogarnąć, ale nie potrafiłam. Chciałam wracać do domu, ale czegoś się bałam. Czego? Tego nie wiem. Tak jakbym bała się spotkać chłopaków, w szczególności Louisa. Bałam się, że znowu zobaczę te mroczne tęczówki wpatrzone we mnie. Ale może dzisiaj ich nie spotkam? Może spróbuję ich unikać? Chyba zaproszę Lucy i Patricię. W sumie powinnam to zrobić już dawno. Nie chcę siedzieć sama w domu.
                                                                     ~~*~~
       Weszłam po schodach na piętro, na którym znajdowało się moje mieszkanie. Pociągnęłam za klamkę. Drzwi powinny być zamknięte, a pod naciskiem mojej dłoni otworzyły się. W sumie to nie dziwne. Chłopaki nawet nie wiedzieli gdzie trzymam klucze. Weszłam do kuchni i zostawiłam leki na blacie. Poszłam do pokoju i otworzyłam szafę. Wybrałam czerwone rurki i białą bokserkę. Z ubraniami weszłam do łazienki i wzięłam prysznic.
        Słyszę gdzieś tu swój telefon, ale za nic nie mogę go znaleźć. Żebym ja chociaż wiedziała gdzie ostatni raz go widziałam. W sypialni go nie ma, w kuchni też nie. Może jest wpadł gdzieś pod kanapę?
- Halo?
- Ana gdzie ty do cholery byłaś? Wiesz jak się o ciebie martwiłyśmy?
- Lucy spokojnie. Byłam w szpitalu. Carlos mnie znalazł. Ale spokojnie nic mi nie jest, naprawdę.
-W szpitalu? I nawet nie raczyłaś do nas zadzwonić! Jak się czujesz? Carlos nic ci nie zrobił?
-Dostałam w brzuch, ale nic mi nie jest. Czuję się nawet dobrze, ale nie chce zostawać dzisiaj sama. Mogłybyście do mnie przyjść?
-Pewnie! Niedługo będziemy, pa. – powiedziała i się rozłączyła. Nie chciałam być dzisiaj sama. Boję się, że Carlos może wrócić, a ja będąc sama nie dam rady i po prostu z nim pójdę. Nie chcę też żeby moi sąsiedzi do mnie przyszli. Nie zniosłabym kolejnego spojrzenia Louisa. Nie mogłabym też, patrzeć jak Liam się złości. Nie lubię jak ludzie są źli, a w szczególności jeśli jestem tego powodem. Dzwonek do drzwi. O nie. Podeszłam do drzwi jak najciszej i spojrzałam przez wizjer. Lucy i Patricia.
- Cieszę się, że to wy. – powiedziałam otwierając przed nimi drzwi. Dziewczyny weszły do środka i zaczęły mnie przytulać.
-Boże Anabell nawet nie wiesz jak się martwiłyśmy!
-Wiem, przepraszam. Powinnam poprosić któregoś z chłopaków o przyniesienie mi telefonu.
-Jakich chłopaków? Ana czy my o czymś nie wiemy?! – powiedziała ze śmiechem Patricia, kiedy usiadłyśmy na kanapie w salonie.
-Moi sąsiedzi. W sumie to dzięki nim teraz z wami siedzę. Gdyby nie oni Carlos wziąłby mnie ze sobą. Obronili mnie i zawieźli do szpitala.
-Serio? A kim oni w ogóle są? – spytała zaciekawiona Lucy.
-To taki zespół. I tak pewnie ich nie znacie.
-Zespół mówisz? A skąd wiesz, że nie znamy? – Patricia zadarła brwi.
- Po prostu was znam. To One Direction. Słyszałyście o nich?
- Ja słyszałam i to nawet nie dawno. – Lucy uśmiechnęła się i wygodniej rozsiadła na kanapie.
- Co się tak śmiejesz, co? Czyżby ci się spodobali? – Patricia śmiesznie poruszyła brwiami. Ruda jedynie się zaśmiała. Tęskniłam za nimi.
- Ana, czy oni tu dzisiaj przyjdą?
- Mam nadzieję, że nie…
- Dlaczego? Myślałam, że jesteś im wdzięczna, a ty nawet nie chcesz się z nimi widzieć. – blondynka oburzyła się, przez co Lucy zaczęła się z niej śmiać. – Ej no, to nie jest śmieszne! Jestem po prostu zdziwiona.
- Tak, tak tłumacz się, tłumacz. Przecież my i tak wiemy, że chcesz się z nimi spotkać – blondynka znowu zaczęła się śmiać. Nie wiem czemu, ale mogłabym słuchać ich kłótni codziennie.
            *Liam*
-Chłopaki! Mieliśmy iść do Anabell, a wy siedzicie i nic nie robicie! – do salonu wszedł Zayn. To co najmniej dziwne, że się o nią martwi. Ale przecież zna jej historię i tak samo jak reszta chciałby znaleźć Carlosa. Przynajmniej po to, żeby Ana już nie musiała się już nigdy więcej bać.
-Coś ty taki chętny do odwiedzenia jej? – spytał chłopaka, znudzony Louis.
- Po prostu myślę, że powinniśmy sprawdzić czy dobrze się czuje. No i czy bierze leki.
Zupełnie zapomniałem! Miałem przypilnować, żeby brała leki. Ona musi je brać, inaczej następnym razem możemy spotkać się w szpitalu.
- Powinniśmy do niej iść. Obiecałem lekarzowi, że jej przypilnuję i nie chcę mieć potem problemów jeśli znowu trafi do szpitala. – powiedziałem wstając z kanapy.
- Idziecie z nami, czy zamierzacie nadal siedzieć na kanapie i nic nie robić? – Zayn stanął centralnie w ekranie telewizora zasłaniając chłopakom obraz.
- Idziemy – odpowiedzieli chórem. Wziąłem klucze i wyszliśmy.
           *Ana*
       Siedziałyśmy na kanapie oglądając jakiś nudny film. Dlaczego? Bo wychodząc nie chciałam spotkać chłopaków. Przynajmniej nie dzisiaj. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Przestraszona wyłączyłam glos w telewizorze.
- Lucy. Proszę cię idź otwórz drzwi i powiedz, że mnie nie ma – szepnęłam do przyjaciółki. Ta kiwnęła tylko głową i podeszła do drzwi. Spojrzała przez wizjer i bezdźwięcznie powiedziała, że to moi sąsiedzi. Kiwnęłam głową i wciągnęłam Patricię do kuchni. Usłyszałyśmy otwierane drzwi, a potem chłopaki widząc, że nie ja im otworzyłam, przedstawili się. Ruda zrobiła to samo.
-Jest może Anabell? – usłyszałam głos Liama.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, proszę nie. – wyszeptałam a blondynka popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem w oczach. – Później – powiedziałam bezdźwięcznie.
- Tak, jest. – jak ona mogła! Przecież prosiłam, żeby powiedziała, że mnie nie ma! Na mojej twarzy pojawił się grymas. – Ana! Chodź tu!
Blondynka popatrzyła się na mnie pocieszająco i popchnęła w stronę wyjścia z kuchni. Nie miałam wyjścia. Musiałam do nich pójść. Wyszłam z kuchni i podeszłam do drzwi przy których stali.
- Hej – powiedziałam cicho. Liam mnie przytulił. Czy to normalne? On się tak nie zachowywał.
- Brałaś leki, prawda? – wyszeptał mi do ucha i mnie puścił. Pokiwałam głową, ze strachem w oczach, bo czułam na sobie spojrzenie Louisa.  Spojrzałam w jego stronę. Nie myliłam się, nadal patrzył się na mnie tym okropnym wzrokiem. Odwróciłam głowę w stronę Lucy. Błagam, żeby zrozumiała o co chodzi.
- Chłopaki, może chcecie wejść? – spytała ich ruda. Nie o to mi chodziło!
-Ana, możemy? – dopytał się Zayn. Kiwnęłam głową i odeszłam z przejścia. Patricia siedziała w salonie jakby nic się nie stało, oglądając telewizor. Tylko, że ten telewizor miał wyłączony dźwięk. Przywitała się z chłopakami i zaczęli razem szukać jakiegoż filmu.
- Chcecie coś do picia? – w końcu zdecydowałam się odezwać. Pokiwali głowami i wrócili do oglądania jakiegoś filmu. – Lucy chodź ze mną. – Ruda wstała z kanapy i ruszyła w stronę kuchni. Poszłam za nią i zamknęłam za nami drzwi. – Lucy Maud! Prosiłam cię o to żebyś powiedziała, że mnie nie ma! Czy to takie trudne?
- Nie Ana! Ale oni wyglądali na takich zmartwionych. Nie mogłam im tego zrobić. Przepraszam.
- Tak, wszyscy wyglądali na zmartwionych. Szczególnie Louis, w którego oczach widzę taki sam wyraz jaki miał Carlos! Lucy ja naprawdę miałam powód dla którego nie chciałam się dzisiaj z nimi widzieć.- powiedziałam wstawiając wodę na herbatę. Lu wyjęła  kubki i  włożyła do niej torebki herbaty. Nie chciałam żeby tu byli. Ni mam ochoty z nimi rozmawiać. Nie teraz, kiedy w każdej chwili będą się pytać jak się czuję i czy wzięłam już leki.
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Przepraszam! Za to, że tak długo nie było rozdziału. Po prostu nie mam na razie pomysłu. No i przepraszam za błędy i  powtórzenia, nie ma już siły tego sprawdzać. Proszę o szczere komentarze. Jeśli coś się wam nie podoba, czy w którymś z bohaterów, czy to jak piszę, powiedzcie, spróbuję to zmienić. A i jak macie jakieś pytania do mnie, czy też odnośnie bohaterów zapraszam tutaj Ask 
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach możecie zostawić swój nick w komentarzu. Do następnego!




2 komentarze:

  1. Kiedy kolejny rozdział ? ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że niedługo usiądę i go dokończę :)

      Usuń