ROZDZIAŁ 5
Obudziłam
się, ale na razie nie mam ochoty na otwieranie oczu. Za bardzo mnie bolą. Przez
najbliższe 10? 15? Minut próbowałam sobie przypomnieć gdzie jestem i z kim
jestem.
-Liam! Liam,
obudź się!- usłyszałam szept z mojej lewej strony. Aaaaaaaaaa już pamiętam. Tam
obok siedzi lub śpi One Direction. Moi sąsiedzi, a raczej chłopaki którzy
uratowali mnie przed Carlosem.
-Co jest?-
odpowiedział zaspany chłopak- Czy coś się stało Anabell?
Ej czy on się
właśnie spytał czy coś mi się stało? On się o mnie martwi? Czy to nie jest
dziwne?
-Nie nic się
jej nie stało, ale zobacz- powiedział Zayn? widocznie wskazując na mnie palcem.
Na mnie i na głowę blondyna ułożoną na moich kolanach. Usłyszałam krótkie
„oooooooo” wypadające z kilku ust naraz. Postanowiłam, że będzie lepiej jeśli
przestanę udawać, że nadal śpię i podziękuję im za pomoc. Powoli otworzyłam
oczy bojąc się, że na pewno porazi mnie słońce. Ale o dziwo zasłony były
zasłonięte, a pokój był pogrążony w lekkim mroku. Zobaczyłam jak oczy chłopaków
(minus Niall, który nadal śpi na moich kolanach) kierują się na moją dosyć
smutną twarz. Powinnam coś powiedzieć. Przeprosić, że musieli to oglądać, ale
też podziękować za to, że jednak nie uciekli i mi pomogli.
-Przepraszam
was. Przepraszam za to, że musieliście to oglądać. Przepraszam za wszystko. Za
kłopot który wam pewnie sprawiłam i za to, że spaliście na tych okropnie nie
wygodnych krzesłach. Przepraszam ja… - nic więcej powiedzieć nie mogłam. A te
ich oczy wlepione we mnie wcale mi nie pomagały. Widziałam już gniew chowający
się za ich oczami i po prostu zrobiło mi się przykro. Okropnie przykro.
-Ale
dziewczyno za co ty nas przepraszasz? Za to, że widzieliśmy jak cię uderzył?
Powinnaś się cieszyć, że wtedy wychodziliśmy z domu- powiedział chyba Louis.
-Ale ja nie
mówię, że wam nie dziękuję. Ogromnie wam dziękuję, ale nie powinniście tego
widzieć- powiedziałam i żeby nie widzieli moich zaszklonych oczu odwróciłam
głowę w drugą stronę i mocno zacisnęłam powieki.
-Wtedy
uderzył cię pierwszy raz prawda?- spytał Zayn. Przez chwilę walczyłam ze łzami
ale nie potrafiłam dłużej. Odwróciłam się do nich twarzą i łzy po prostu same
zaczęły ściekać po moich bladych policzkach.
-Nie to nie
był pierwszy raz. Byłam z nim przez dwa lata. Na początku wszystko było
pięknie. Dopóki nie nadeszła jedna z pierwszych imprez. W naszym nowym wspólnym
domu. Tam spił się prawie do nieprzytomności i wtedy wszystko się zaczęło.
Wtedy dostałam pierwszy raz, bo nie zrobiłam jednej głupiej rzeczy. Potem było
już tylko gorzej. Nie pozwalał mi wychodzić z domu bez jego pozwolenia. Nie
mogłam nawet normalnie porozmawiać przez telefon. Prawie codziennie pił, a gdy
wracał wrzeszczał na mnie i bił. Kilkanaście razy traciłam przytomność. Kiedyś
popchnął mnie na szklany stolik, szkło się rozsypało a na mojej skórze było
kilka cięć. Prosiłam go żeby pozwolił mi jechać do szpitala, ale on twierdził,
że jeśli tam pojadę naślę na niego policję. Zastraszał mnie, mówiąc, że jeśli
nie będę go słuchać znajdzie moją rodzinę i coś im zrobi. Okropnie się bałam,
ale… ale ja nie miałam już siły, musiałam uciec. Uciekłam, ale to nie zmienia
faktu, że mnie znalazł i teraz muszę się wyprowadzić i uciekać dalej… -
powiedziałam. Twarze chłopaków były okropne, krzywili się za każdym razem kiedy
pokazywałam im blizny jakie Carlos zostawił na moim ciele. W połowie mojej
opowieści o życiu, wstał Niall. Miał roztrzepane włosy, wyglądał po prostu
słodko, ale kiedy usłyszał o czym mówię od razu jego mina zmieniła się o 180
stopni. Jego twarz wykrzywił grymas. Chłopcy przyglądali mi się, chyba próbując
przetworzyć informację, a ja najzwyczajniej w świecie trzęsłam się i zanosiłam cichym
płaczem.
-Anabell
uspokój się dobrze? Wszystko będzie dobrze nie będziesz musiała nigdzie uciekać
rozumiesz? Zaopiekujemy się tobą.- powiedział uspokajającym tonem Liam.
-Ale wy macie
swoje życie, które nie powinno zostać przez kogoś takiego jak ja. Przecież
nawet nie wiecie czy mówię prawdę. Jestem pewna, że chociaż kawałek z was
uważa, że kłamię, bo opowiadam jakieś dziwne niestworzone historie-
powiedziałam a Niall usiadł obok mnie i mnie objął.
-To nie
prawda, że ci nie wierzymy! Przecież widzieliśmy dokładnie jak ten chłopak cię
wczoraj potraktował. A jeśli chodzi o nasze życie to na pewno nam go nie
posujesz, prawda chłopaki?- spytała Niall uspakajająco głaszcząc mnie po
głowie.
-Absolutnie!-
odpowiedzieli chórem chłopaki z wielkimi uśmiechami na twarzy.
No cóż przez ostatnie dziesięć minut
było trochę dziwnie. Ja próbowałam się uspokoić, Niall nadal mnie przytulał, a
reszta chłopaków dziwnie się na nas patrzyła. Trochę mnie to wkurzało, ale
przecież nie będę na nich krzyczała żeby przestali się na mnie patrzeć. Niall
chyba też zauważył, że się nam przyglądają bo nieznacznie się ode mnie odsunął.
-Czy ja mam
coś na twarzy, czy co? Bo jakoś dziwnie się na mnie patrzycie.- powiedział do
chłopaków. Wszyscy jak na zawołanie zaczęli się śmiać. Oczywiście oprócz mnie i
Nialla, bo nie wiedzieliśmy o co im chodzi.
-Hahahaha…
nie masz nic na twarzy… hahahaha… ale wyglądacie słodko jak się przytulacie-
powiedział Louis. Że co on niby powiedział? Że my niby słodko razem wyglądamy?
Hahahaha . Dobry żart. Zmierzyłam chłopaków od stóp do głów i po prostu
potraktowałam ich zabójczym spojrzeniem. Momentalnie przestali się śmiać. Ale
chyba nie chodziło im o mój wzrok bo szybko podbiegli do maszyny pokazującej
mój stan.
-Chłopaki
chyba coś jest źle- powiedział przestraszony Niall. Ale co jest źle? Ja czuję
się dobrze. Prawda?
-Idę po
lekarza!- krzyknął Liam wybiegając z sali. Czy może być jeszcze gorzej?
~~*~~
Powoli otworzyłam oczy. Dlaczego to ciągle
spotyka mnie? Chłopaki nadal tu są. Śpią tak jak wtedy, a ja nadal nie mam
serca żeby ich budzić. Głowa Liama się poruszyła i chłopak obudził się.
Spojrzał w moją stronę. Wiedział, że nie śpię, ale chyba nie mógł nic
powiedzieć. W jego oczach widziałam strach? Tak to chyba to. Ale przed czym on
się bał? Miał mim powiedzieć co powiedział lekarz? A może miał mi przekazać, że
rano przywiozą moje rzeczy i będę musiała szukać nowego mieszkania?
-Anabell…
Dlaczego się głodziłaś? Wiesz… kiedy ludzie nie jedzą mają ku temu powód. Jaki
jest twój? To przez Carlosa?- zaczął szeptać Liam. Wstał z krzesła i podszedł
do łóżka na którym leżałam. Byłam w kompletnym szoku. Ja się wcale nie
głodziłam. Ja po prostu nie byłam głodna, a jak nie byłam głodna to nie jadłam,
co w sumie liczy się do tego, że ostatnio jadałam same śniadania. Przecież nie
robiłam tego specjalnie.
-Liam wiem,
że pewnie mi nie uwierzysz, ale ja się nie głodziłam. Ja po prostu jadłam wtedy
kiedy byłam głodna. Przecież wiele razy spotykaliśmy się w sklepie. Widziałeś,
że zawsze coś kupowałam.-wyszeptałam. Ale Liam nadal stał przy swoim.
Wiedziałam, że tak będzie.
-I ja mam
uwierzyć, że wcale się nie głodziłaś? Wiesz, że masz 9 kilogramów niedowagi?
Mogę się założyć, że nie. I skąd mam wiedzieć, że jadłaś cokolwiek z tego co
kupowałaś? Anoreksja to naprawdę poważna choroba, z nią trzeba walczyć wiesz?-
powiedział już trochę głośniej, czym zbudził pozostałych chłopaków. I jak ja
mam się mu wytłumaczyć, skoro nie wieży mi gdy mówię prawdę? Mam kłamać?
-Liam ale ja naprawdę
się nie głodziłam, uwierz mi. Gdybym to robiła powiedziałabym ci to teraz, w
tej chwili. Proszę nie oskarżaj mnie o coś czego nie robię. Naprawdę jeśli
będziesz mi kazał jeść każdy posiłek przy tobie, żebyś widział, że jem to to
zrobię. Ale proszę uwierz mi.-mówiłam do Liama, a reszta przysłuchiwała się nam
ze zdziwieniem. Bo w końcu to mógł być dziwny widok. Ja, z podpuchniętymi
oczami gotowymi do następnego wybuchnięcia płaczem i Liam, stojący naprzeciwko
mnie, z żalem w oczach i bólem wymalowanym na twarzy.
-Hej co
jest?- spytał przestraszony Louis. Nie dziwię się, że był przestraszony.
Przecież niecałe trzy godziny temu zemdlałam. I najwidoczniej do tej pory o
jego powodzie wiedział tylko Liam. Znaczy teraz wiedzą już wszyscy, ale…
-Yhh…
Przepraszam Ana. Po prostu byłem zły. Może nie znamy się jakoś szczególnie
długo ale nie zmienia to faktu, że będąc w szpitalu powinnaś nam powiedzieć.
Tylko, że ty nie wiedziałś…
-Nie
wiedziała czego? – spytał zdziwiony Zayn.
-Nie
wiedziała, że choruje na anoreksję.- odpowiedział mu Liam.
-A więc stąd
to jedzenie wszystkiego przy tobie…- powiedział Harry.
-I ty
naprawdę nie wiedziałaś?- spytał mnie Niall.
-Nie, nie
wiedziałam. Po prostu jadłam wtedy kiedy byłam glodna.
-A że nie
byłaś często głodna, stąd wzięło się 9 kilo niedowagi.- powiedział Liam.
Najwidoczniej uświadamiając o tym resztę.
-Aż 9?
Cholera dziewczyno co ty ze sobą robisz?!- Zayn wybuchł, a ja po prostu nie
mogłam już normalnie funkcjonować. Byłam strasznie zmęczona. Zasnęłam na
siedząco…
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Wróciłam! Od razu mówię, że jest to najdłuższy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam. Więc tak, powoli się rozkręcam więc jest możliwość, że następny rozdziała pojawi się w miarę szybko. No to do następnego!
Genialne. Niesprawiedliwe jest to, że masz tak mało komentarzy i obserwujących. :)
OdpowiedzUsuńBlog super. Wątek nie daje wyrwać się w trakcie. Czekam do następnego rozdziału! <3
Bardzo dziękuję :D
OdpowiedzUsuń