środa, 16 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 5


                                                               ROZDZIAŁ 5
Obudziłam się, ale na razie nie mam ochoty na otwieranie oczu. Za bardzo mnie bolą. Przez najbliższe 10? 15? Minut próbowałam sobie przypomnieć gdzie jestem i z kim jestem.
-Liam! Liam, obudź się!- usłyszałam szept z mojej lewej strony. Aaaaaaaaaa już pamiętam. Tam obok siedzi lub śpi One Direction. Moi sąsiedzi, a raczej chłopaki którzy uratowali mnie przed Carlosem.
-Co jest?- odpowiedział zaspany chłopak- Czy coś się stało Anabell?
Ej czy on się właśnie spytał czy coś mi się stało? On się o mnie martwi? Czy to nie jest dziwne?
-Nie nic się jej nie stało, ale zobacz- powiedział Zayn? widocznie wskazując na mnie palcem. Na mnie i na głowę blondyna ułożoną na moich kolanach. Usłyszałam krótkie „oooooooo” wypadające z kilku ust naraz. Postanowiłam, że będzie lepiej jeśli przestanę udawać, że nadal śpię i podziękuję im za pomoc. Powoli otworzyłam oczy bojąc się, że na pewno porazi mnie słońce. Ale o dziwo zasłony były zasłonięte, a pokój był pogrążony w lekkim mroku. Zobaczyłam jak oczy chłopaków (minus Niall, który nadal śpi na moich kolanach) kierują się na moją dosyć smutną twarz. Powinnam coś powiedzieć. Przeprosić, że musieli to oglądać, ale też podziękować za to, że jednak nie uciekli i mi pomogli.
-Przepraszam was. Przepraszam za to, że musieliście to oglądać. Przepraszam za wszystko. Za kłopot który wam pewnie sprawiłam i za to, że spaliście na tych okropnie nie wygodnych krzesłach. Przepraszam ja… - nic więcej powiedzieć nie mogłam. A te ich oczy wlepione we mnie wcale mi nie pomagały. Widziałam już gniew chowający się za ich oczami i po prostu zrobiło mi się przykro. Okropnie przykro.
-Ale dziewczyno za co ty nas przepraszasz? Za to, że widzieliśmy jak cię uderzył? Powinnaś się cieszyć, że wtedy wychodziliśmy z domu- powiedział chyba Louis.
-Ale ja nie mówię, że wam nie dziękuję. Ogromnie wam dziękuję, ale nie powinniście tego widzieć- powiedziałam i żeby nie widzieli moich zaszklonych oczu odwróciłam głowę w drugą stronę i mocno zacisnęłam powieki.
-Wtedy uderzył cię pierwszy raz prawda?- spytał Zayn. Przez chwilę walczyłam ze łzami ale nie potrafiłam dłużej. Odwróciłam się do nich twarzą i łzy po prostu same zaczęły ściekać po moich bladych policzkach.
-Nie to nie był pierwszy raz. Byłam z nim przez dwa lata. Na początku wszystko było pięknie. Dopóki nie nadeszła jedna z pierwszych imprez. W naszym nowym wspólnym domu. Tam spił się prawie do nieprzytomności i wtedy wszystko się zaczęło. Wtedy dostałam pierwszy raz, bo nie zrobiłam jednej głupiej rzeczy. Potem było już tylko gorzej. Nie pozwalał mi wychodzić z domu bez jego pozwolenia. Nie mogłam nawet normalnie porozmawiać przez telefon. Prawie codziennie pił, a gdy wracał wrzeszczał na mnie i bił. Kilkanaście razy traciłam przytomność. Kiedyś popchnął mnie na szklany stolik, szkło się rozsypało a na mojej skórze było kilka cięć. Prosiłam go żeby pozwolił mi jechać do szpitala, ale on twierdził, że jeśli tam pojadę naślę na niego policję. Zastraszał mnie, mówiąc, że jeśli nie będę go słuchać znajdzie moją rodzinę i coś im zrobi. Okropnie się bałam, ale… ale ja nie miałam już siły, musiałam uciec. Uciekłam, ale to nie zmienia faktu, że mnie znalazł i teraz muszę się wyprowadzić i uciekać dalej… - powiedziałam. Twarze chłopaków były okropne, krzywili się za każdym razem kiedy pokazywałam im blizny jakie Carlos zostawił na moim ciele. W połowie mojej opowieści o życiu, wstał Niall. Miał roztrzepane włosy, wyglądał po prostu słodko, ale kiedy usłyszał o czym mówię od razu jego mina zmieniła się o 180 stopni. Jego twarz wykrzywił grymas. Chłopcy przyglądali mi się, chyba próbując przetworzyć informację, a ja najzwyczajniej w świecie trzęsłam się i zanosiłam cichym płaczem.
-Anabell uspokój się dobrze? Wszystko będzie dobrze nie będziesz musiała nigdzie uciekać rozumiesz? Zaopiekujemy się tobą.- powiedział uspokajającym tonem Liam.
-Ale wy macie swoje życie, które nie powinno zostać przez kogoś takiego jak ja. Przecież nawet nie wiecie czy mówię prawdę. Jestem pewna, że chociaż kawałek z was uważa, że kłamię, bo opowiadam jakieś dziwne niestworzone historie- powiedziałam a Niall usiadł obok mnie i mnie objął.
-To nie prawda, że ci nie wierzymy! Przecież widzieliśmy dokładnie jak ten chłopak cię wczoraj potraktował. A jeśli chodzi o nasze życie to na pewno nam go nie posujesz, prawda chłopaki?- spytała Niall uspakajająco głaszcząc mnie po głowie.
-Absolutnie!- odpowiedzieli chórem chłopaki z wielkimi uśmiechami na twarzy.
       No cóż przez ostatnie dziesięć minut było trochę dziwnie. Ja próbowałam się uspokoić, Niall nadal mnie przytulał, a reszta chłopaków dziwnie się na nas patrzyła. Trochę mnie to wkurzało, ale przecież nie będę na nich krzyczała żeby przestali się na mnie patrzeć. Niall chyba też zauważył, że się nam przyglądają bo nieznacznie się ode mnie odsunął.
-Czy ja mam coś na twarzy, czy co? Bo jakoś dziwnie się na mnie patrzycie.- powiedział do chłopaków. Wszyscy jak na zawołanie zaczęli się śmiać. Oczywiście oprócz mnie i Nialla, bo nie wiedzieliśmy o co im chodzi.
-Hahahaha… nie masz nic na twarzy… hahahaha… ale wyglądacie słodko jak się przytulacie- powiedział Louis. Że co on niby powiedział? Że my niby słodko razem wyglądamy? Hahahaha . Dobry żart. Zmierzyłam chłopaków od stóp do głów i po prostu potraktowałam ich zabójczym spojrzeniem. Momentalnie przestali się śmiać. Ale chyba nie chodziło im o mój wzrok bo szybko podbiegli do maszyny pokazującej mój stan.
-Chłopaki chyba coś jest źle- powiedział przestraszony Niall. Ale co jest źle? Ja czuję się dobrze. Prawda?
-Idę po lekarza!- krzyknął Liam wybiegając z sali. Czy może być jeszcze gorzej?
                                                                    ~~*~~
     Powoli otworzyłam oczy. Dlaczego to ciągle spotyka mnie? Chłopaki nadal tu są. Śpią tak jak wtedy, a ja nadal nie mam serca żeby ich budzić. Głowa Liama się poruszyła i chłopak obudził się. Spojrzał w moją stronę. Wiedział, że nie śpię, ale chyba nie mógł nic powiedzieć. W jego oczach widziałam strach? Tak to chyba to. Ale przed czym on się bał? Miał mim powiedzieć co powiedział lekarz? A może miał mi przekazać, że rano przywiozą moje rzeczy i będę musiała szukać nowego mieszkania?
-Anabell… Dlaczego się głodziłaś? Wiesz… kiedy ludzie nie jedzą mają ku temu powód. Jaki jest twój? To przez Carlosa?- zaczął szeptać Liam. Wstał z krzesła i podszedł do łóżka na którym leżałam. Byłam w kompletnym szoku. Ja się wcale nie głodziłam. Ja po prostu nie byłam głodna, a jak nie byłam głodna to nie jadłam, co w sumie liczy się do tego, że ostatnio jadałam same śniadania. Przecież nie robiłam tego specjalnie.
-Liam wiem, że pewnie mi nie uwierzysz, ale ja się nie głodziłam. Ja po prostu jadłam wtedy kiedy byłam głodna. Przecież wiele razy spotykaliśmy się w sklepie. Widziałeś, że zawsze coś kupowałam.-wyszeptałam. Ale Liam nadal stał przy swoim. Wiedziałam, że tak będzie.
-I ja mam uwierzyć, że wcale się nie głodziłaś? Wiesz, że masz 9 kilogramów niedowagi? Mogę się założyć, że nie. I skąd mam wiedzieć, że jadłaś cokolwiek z tego co kupowałaś? Anoreksja to naprawdę poważna choroba, z nią trzeba walczyć wiesz?- powiedział już trochę głośniej, czym zbudził pozostałych chłopaków. I jak ja mam się mu wytłumaczyć, skoro nie wieży mi gdy mówię prawdę? Mam kłamać?
-Liam ale ja naprawdę się nie głodziłam, uwierz mi. Gdybym to robiła powiedziałabym ci to teraz, w tej chwili. Proszę nie oskarżaj mnie o coś czego nie robię. Naprawdę jeśli będziesz mi kazał jeść każdy posiłek przy tobie, żebyś widział, że jem to to zrobię. Ale proszę uwierz mi.-mówiłam do Liama, a reszta przysłuchiwała się nam ze zdziwieniem. Bo w końcu to mógł być dziwny widok. Ja, z podpuchniętymi oczami gotowymi do następnego wybuchnięcia płaczem i Liam, stojący naprzeciwko mnie, z żalem w oczach i bólem wymalowanym na twarzy.
-Hej co jest?- spytał przestraszony Louis. Nie dziwię się, że był przestraszony. Przecież niecałe trzy godziny temu zemdlałam. I najwidoczniej do tej pory o jego powodzie wiedział tylko Liam. Znaczy teraz wiedzą już wszyscy, ale…
-Yhh… Przepraszam Ana. Po prostu byłem zły. Może nie znamy się jakoś szczególnie długo ale nie zmienia to faktu, że będąc w szpitalu powinnaś nam powiedzieć. Tylko, że ty nie wiedziałś…
-Nie wiedziała czego? – spytał zdziwiony Zayn.
-Nie wiedziała, że choruje na anoreksję.- odpowiedział mu Liam.
-A więc stąd to jedzenie wszystkiego przy tobie…- powiedział Harry.
-I ty naprawdę nie wiedziałaś?- spytał mnie Niall.
-Nie, nie wiedziałam. Po prostu jadłam wtedy kiedy byłam glodna.
-A że nie byłaś często głodna, stąd wzięło się 9 kilo niedowagi.- powiedział Liam. Najwidoczniej uświadamiając o tym resztę.
-Aż 9? Cholera dziewczyno co ty ze sobą robisz?!- Zayn wybuchł, a ja po prostu nie mogłam już normalnie funkcjonować. Byłam strasznie zmęczona. Zasnęłam na siedząco…
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
   Cześć! Wróciłam! Od razu mówię, że jest to najdłuższy rozdział jaki kiedykolwiek napisałam. Więc tak, powoli się rozkręcam więc jest możliwość, że następny rozdziała pojawi się w miarę szybko. No to do następnego!



                                                      

2 komentarze:

  1. Genialne. Niesprawiedliwe jest to, że masz tak mało komentarzy i obserwujących. :)

    Blog super. Wątek nie daje wyrwać się w trakcie. Czekam do następnego rozdziału! <3

    OdpowiedzUsuń