środa, 6 marca 2013

ROZDZIAŁ 8


                                              ROZDZIAŁ  8
-Ana, dobrze się czujesz? Nie wyglądasz za dobrze.
- Jest ok. – czy oni muszą pytać się o to samo co 5 minut? Mam już dosyć odpowiadania, że wszystko jest dobrze, bo nie jest. Dzisiejszy wieczór chciałam spędzić z przyjaciółkami, bo dawno tego nie robiłam. Brakuje mi tego. A oni tak po prostu tu przyszli i siedzą od 2 godzin. Zastanawiam się czy oni w ogóle zamierzają wracać do siebie. Poczułam jak ktoś mnie przytula. Przyjemne ciepło rozlało się po ciele, a wszelkie myśli się rozpłynęły. Odwróciłam głowę w stronę osoby która mnie przytulała. Niall. Uśmiechał się do mnie, a ja zrobiłam to samo. Wiedziałam, że to był pewien sposób pocieszenia i przeprosin, za to, że nie powiedzieli, że do mnie przyjdą. Martwił się o mnie. Widziałam to w jego oczach, które co minutę naszego uścisku robiły się coraz większe. Zaśmiałam się cicho, przez co niestety zwróciłam na nas uwagę reszty. Cholera.
- A co to? Przytulacie się beze mnie?! – wykrzyknął Louis i rzucił się na nas. Reszta zrobiła to samo, przez co kompletnie nie mogłam oddychać. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja błagałam w myślach żeby już skończyli. Wszystko mnie bolało, a poza tym czułam jak coś zbiera mi się w żołądku i domaga się wyjścia. W porę się wyswobodziłam i poszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz i podeszłam do kibelka. Zwróciłam całą zawartość żołądka. Oparłam się plecami o ścianę i zaczęłam płakać. Nie miałam spokoju przez długo, bo usłyszałam jak ktoś dobija się do drzwi. Łzy zaczęły coraz bardziej płynąć, a ja nie mogłam ich zatrzymać. Przypomniało mi się jak w domu Carlosa robiłam dokładnie to samo, chowając się przed nim. Tylko, że on po prostu wyważał drzwi.  Oni chociaż próbowali ze mną porozmawiać.
-Ana, wszystko dobrze? Co się dzieje?
Usłyszałam krzyki zza drzwi. Nie było łatwo uspokoić głos, ale w końcu mi się to udało.
-Wszystko jest dobrze, możecie iść.
Miałam nadzieję, że to usłyszeli, bo nie wiem czy dałabym radę powiedzieć to jeszcze raz. Odeszli. Przynajmniej myślałam tak przez 10 minut, potem usłyszałam cichy glos po drugiej stronie drzwi.
- Anabell, proszę otwórz mi i Lucy. – chciałam otworzyć, ale jaką miałam gwarancję, że nie ma tam reszty? Wyciągnęłam rękę i przekręciłam kluczyk. Dziewczyny weszły i upewniając się, że chłopaki nic nie słyszeli, zamknęły drzwi.
- Co się stało?
- Po prostu źle się poczułam, ok? Nie chciałam was denerwować.
- No cóż, w takim razie ci to nie wyszło. Chłopaki mieli zamiar wywarzyć drzwi! Błagam nie rób tak więcej! – powiedziała Lucy ze strachem w oczach. – Masz siłę żeby wstać, czy mamy zawołać któregoś z chłopaków?
- Jest ok, naprawdę. – wstałam trzymając się ściany. Spojrzałam w lustro. Moja twarz była mokra i spuchnięta od płaczu. Obmyłam ją zimną wodą, ale moje oczy nadal były zaczerwienione. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę salonu.
- Jak ona się czuje?
-Dobrze. Przynajmniej tak mówi… - jak zwykle pytania o to jak ja się czuję. A może chociaż raz spróbują pomyśleć  o sobie? Weszłam niepewnie do salonu i usiadłam na kanapie pomiędzy Liamem i Niallem. Czułam na sobie pełne smutku spojrzenia.  Co mam zrobić? Może wymusić uśmiech i powiedzieć, że wszystko jest dobrze? Ale przecież nie jest… Spojrzałam na chłopaków i wymusiłam uśmiech. Chyba się udało, bo zrobili to samo. Nie chciałam ich oszukiwać, ale co miałam zrobić? Przecież gdybym powiedziała, że jest źle nigdy by nie odpuścili. Starałam się zachowywać normalnie.
                                                                         ~~*~~
Poczułam lekkie szturchanie w ramię. Otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam Lucy. Wyglądała jakby się czegoś przestraszyła. Podniosłam się i przetarłam oczy.
-Co się stało? – spytałam zachrypniętym głosem. Ruda nic nie powiedziała tylko ruszyła w stronę łazienki i po chwili w niej zniknęła. Poszłam za nią, bo nie wiedziałam co się dzieje. Otworzyłam drzwi do łazienki i podskoczyłam kiedy zobaczyłam co znajdowało się na lustrze, a raczej pozostałościach po nim. Biała zakrwawiona kartka. Lucy zniknęła, a ja nie wiedziałam co się dzieje.  Wzięłam kartkę do ręki i zaczęłam czytać:
 Myślałaś, że przede mną uciekniesz? A może wydawało ci się, że zniknę po tym jak tych pięciu chłopaków ci pomogło? Miałbym zostawić coś tak cennego? Nawet bym o tym nie pomyślał. Myślałaś, że to koniec, prawda? Myliłaś się. Nigdy cię nie opuszczę. Mam nadzieję, że zmądrzejesz i do mnie wrócisz, zanim stanie się coś naprawdę złego.
                                                                                                                                                                            Carlos
W łazience zrobiło się ciemno. Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie, a potem czyjeś usta na mojej szyi. Wiedziałam, że to był on. Carlos. Zaczęłam się szarpać i krzyczeć, ale on zaczął się śmiać i powiedział, że nikt mnie nie usłyszy.  Jak to nikt? A Lucy i Patricia? Poczułam jakbym spadała. Nie wiedziałam skąd i nie wiedziałam dlaczego. Zaczęłam krzyczeć. Ktoś mną potrząsnął i otworzyłam oczy. Byłam w salonie. Leżałam na kanapie. To był tylko sen, ale dlaczego czułam się tak źle? Pustym wzrokiem przejechałam po całym pomieszczeniu. Światło było zgaszone, ale widziałam, że jest tu kilka osób. Czułam na sobie czyjeś spojrzenie. Odwróciłam głowę w tamtą stronę i zostałam wciśnięta w czyjeś ramiona. Nie wiedziałam dlaczego, ale czując męskie perfumy zaczęłam płakać. Chłopak usiadł na kanapie i wziął mnie na kolana tuląc do siebie. Czy to pomagało? Zdecydowanie tak. Pierwszy raz od bardzo dawna poczułam takie ciepło skierowane w moją stronę. Oplotłam ramionami szyję chłopaka i mocniej się w niego wtuliłam. Nie wiedziałam kim jest, ale potrzebowałam teraz tego co mi dawał. Poczucia bezpieczeństwa. Łzy nie przestawały wylewać się z moich oczu. Nie umiałam ich powstrzymać. Chłopak próbując mnie uspokoić, zaczął bujać się w przód i w tył, i szeptał mi do ucha jakieś niezrozumiałe słowa. Po pewnym czasie zrozumiałam, że nie chciałam się uspokoić, żeby ten moment się nigdy nie skończył. Mogłabym zostać w tym momencie, w tej chwili, już na zawsze. Bezwiednie ścisnęłam chłopaka jeszcze mocniej. Byłam pewna, że mu to nie przeszkadzało, bo nie przestawał szeptać. Opowiadał o dziwnych rzeczach, żeby tylko odwrócić moją uwagę od tego co sprawiło, że poczułam się źle. Opowiadał o tym jak stawali się zespołem. On, Liam, Harry, Louis i Zayn. I już wiedziałam kim był chłopak. Podniosłam głowę żeby spojrzeć w jego błękitne oczy. Uśmiechał się. Po moich policzkach znowu popłynęło kilka łez. Blondyn starł je palcami z moich policzków i poprosił żebym już nie płakała. Uśmiechnęłam się i wyszeptałam, że spróbuję. Chłopak znowu się uśmiechnął i przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej. Położyłam głowę na jego ramieniu i znowu do głowy wkradła mi się myśl, że mogłabym tak zostać już na zawsze. Ciekawe co on o tym myślał? Może miał mnie dość? Ale przecież to on mnie uspokajał, teraz, kiedy wszyscy inni śpią. Ścisnęłam go jeszcze mocniej a on się cicho zaśmiał i pocałował mnie w głowę. Ciepło rozlało się po całym moim ciele. Uśmiech wkradł się na moją twarz i przez kilka minut nie chciał z  niej zejść. Mam szczęście, że nie wie jak na mnie działa. Zaczynało się robić coraz jaśniej a ani ja, ani Niall nie zmieniliśmy swojej pozycji. Oboje czuliśmy potrzebę bliskości. Nie chciałam żeby mnie puszczał, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Blondyn sięgnął ręką w prawą stronę i po chwili siedzieliśmy przykryci kocem. Przytulił mnie mocniej kładąc głowę na mojej głowie. Bałam się poruszyć, bo nie chciałam niczego zepsuć. Bałam się, że jeśli chociaż ruszę ręką wszystko pryśnie jak bańka mydlana i nigdy nie wróci. Poczułam na twarzy pierwsze promienie słońca i się uśmiechnęłam. W Londynie rzadko świeci słońce i cieszyłam się, że wybrało akurat ten dzień. Powinnam zacząć żyć od nowa, zostawić przeszłość za sobą. I to właśnie dzisiaj będzie dniem nowego życia. Życia bez Carlosa. Życia pełnego szczęścia, miłości i przyjaciół. Przyjaciół dla których potrafiłabym zrobić wszystko. Przekręciłam głowę w drugą stronę i zobaczyłam kilka par oczu wpatrzonych we mnie i blondyna. Policzki zaczęły mnie palić, więc pewnie zrobiły się czerwone. Nikt nic nie mówił. Ta cisza zaczęła mnie dobijać, ale nie zamierzałam się tłumaczyć. Nie miałam z czego. Po chwili twarze naszych przyjaciół zaczęły się zmieniać. Liam się uśmiechnął, a zaraz za nim reszta. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje, dopóki nie poraził mnie błysk flesza. Zamknęłam oczy ze złością ściskając Nialla jeszcze mocniej. Usłyszałam śmiechy. Śmiali się ze mnie, jak mogli? Kiedy zdecydowałam się otworzyć oczy, cisnęły z nich pioruny. Moi przyjaciele rozmawiali ze sobą przesyłając sobie nasze zdjęcie.
- Nie przejmuj się, przejdzie im – usłyszałam szept blondyna. Podniosłam głowę i nią pokiwałam. Puściłam jego szyję i wstałam z jego kolan. Szybko poszłam do łazienki, żeby po chwili się w niej zamknąć. Musiałam zobaczyć jak wygląda lustro i czy przypadkiem nie ma nigdzie kartki od Carlosa. Nie było jej.  Podeszłam do lustra i się w nim przejrzałam. Jak Niall mógł na mnie patrzeć? Moja twarz była cała opuchnięta i kleiła się od zaschniętych łez. Odkręciłam wodę i obmyłam twarz zimną wodą. Powinnam coś zrobić żeby wyglądać chociaż trochę lepiej. Z szafki wyjęłam tusz do rzęs i pomalowałam oczy. Nie była aż tak źle jak się tego spodziewałam.  Jeszcze raz spojrzałam w lustro i wyszłam z łazienki. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem.
- Moglibyśmy wiedzieć dlaczego krzyczałaś przez sen? I czemu płakałaś? – zadał pytania Liam. Czyli Niall zdążył im już o tym powiedzieć. Popatrzyłam na Lucy, miała taki sam wyraz twarzy jak w moim śnie. Musiałam im o wszystkim opowiedzieć. Ale wtedy nie dadzą mi spokoju i słoneczny dzień który miał być początkiem, stanie się środkiem starego życia. Pustym wzrokiem przejechałam po pokoju, szukając jakiegokolwiek oparcia w którejś z siedzących tu osób. Spojrzałam na Nialla który się lekko uśmiechnął i zdecydowałam, że powiem im to powiem, cokolwiek miałoby się po tym stać.
-A więc śniło mi się…
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Hej!! A więc zacznę od tego, że nawet połowa tego co jest w tym rozdziale nie była planowana. Nie miałam pomysłu, więc wyszło co wyszło :) A no i jeśli chcecie być informowani o rozdziałach, to zostawcie w komentarzu swój nick z twittera. Do następnego! :D


5 komentarzy:

  1. Kiedy kolejny rozdział ? Czekamm :D ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy będzie kolejny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kiedy kolejny. Przepraszam. Mam napisaną połówkę rozdziału i zawsze jak próbuję coś napisać nie mam pomysłu. Ale postaram się coś wymyślić.

      Usuń