niedziela, 30 grudnia 2012
*
Hej! Przepraszam, że tak długo nic nie dodaję ale jest u mnie ciocia i nie za bardzo mam jak pisać. Postaram się dzisiaj coś napisać i jak mi się uda to jutro dodam rozdział 3. I jeśli ktoś czyta to co piszę to proszę chociaż o mały, króciutki komentarz. To naprawdę dużo dla mnie znaczy :)
piątek, 21 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 2
ROZDZIAŁ 2
Rano
obudziłam się z dużym bólem głowy. Może to przez to że płakałam pół nocy. Nie
przez to, że rozstałam się Carlosem, tylko przez to, że tak późno od niego
uciekłam. Wygrzebałam się z łóżka, zabrałam ubrania z szafy i weszłam do
łazienki. Po całej porannej toalecie, poszłam do kuchni żeby coś zjeść. Wyjęłam
najpotrzebniejsze rzeczy i zrobiłam sobie naleśniki. Usiadłam do stołu i
zaczęłam powoli jeść. Po skończonym posiłku, pozmywałam naczynia i udałam się
do salonu. Usiadłam na kanapie jednocześnie włączając laptopa i telewizor.
Weszłam na Twittera i Facebooka żeby zobaczyć czy nie napisała do mnie Lucy
albo Patricia. Niestety nie dostałam od nich żadnej wiadomości, a nie mogłam do
nich napisać bo nie były dostępne. Czyli w najbliższym czasie się nie spotkamy.
Usłyszałam jak ktoś dzwoni do moich drzwi. Wstałam z kanapy i poszłam je
otworzyć.
-Hej jestem
Liam a to są Niall, Louis, Harry i Zayn. Przyszliśmy się przywitać, Paul
powiedział, że wczoraj się wprowadziłaś.-powiedział chłopak który, jak teraz
się dowiedziałam, ma na imię Liam.
-Emm… cześć.
Jestem Anabell.
-Posłuchaj,
dzisiaj nie mamy za dużo czasu, po prostu przyszliśmy się przywitać, ale możesz
do nas przyjść jeśli będziesz chciała lub nie będziesz miała co
robić.-powiedział chłopak w lokach, jak dobrze pamiętam Harry.
-Dzięki za
zaproszenie.-powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Po prostu nie rozumiałam
dlaczego do mnie przyszli.
-No to my już
pójdziemy. Ale naprawdę, wpadnij do nas kiedyś.-powiedział blondyn.
-Dobrze
wpadnę, no to do zobaczenia.
-Cześć-odpowiedzieli
chórem, a ja zamknęłam drzwi. Czy oni naprawdę myślą że ja do nich przyjdę?
Nie, za nic w świecie. W tej chwili spędzanie czasu z chłopakami nie jest dla
mnie zbyt fajne. Po prostu nie chcę zostać znowu zraniona. Wróciłam na kanapę i postanowiłam obejrzeć jakiś film.
Wybrałam „LOL” z Miley Cyrus. Nie wiem dlaczego ale bardzo lubię ten film.
Byłam jakoś dziwnie zmęczona, więc zamknęłam oczy i szybko zasnęłam.
Kiedy się obudziłam słońce świeciło mi
prosto w oczy. Przespałam pół dnia i całą noc. Musiałam być nieźle zmęczona. No
dobra spałam trochę długo ale dzisiaj muszę coś ze sobą zrobić. Mogłabym pójść
do tych chłopaków z góry… ale co ja mówię ja tam do nich nie pójdę.
Przynajmniej nie w najbliższym czasie. Mój telefon dzwonił gdzieś w pokoju ale
na razie nie mogłam go zlokalizować. Może jest pod poduszką? Jest!
-Halo?-
zapytałam odbierając telefon.
-Hej Ana, co
dzisiaj robisz? Może mogłybyśmy się dzisiaj spotkać?- usłyszałam głos Patrici
po drugiej stronie.
-No pewnie. A
gdzie i o której?
-W
Starbucksie o 13?
-Ok. To do
zobaczenia.
-Pa.-
powiedziała Patricia i się rozłączyła. Czyli wychodzi na to, że nic specjalnego
dzisiaj nie zrobię. Spojrzałam na telefon żeby sprawdzić która godzina. Jest 12
więc mam jeszcze godzinę. Poszłam do łazienki żeby się umyć. Kiedy z niej
wyszłam poszłam do garderoby żeby wziąć jakieś ciuchy. Wybrałam czerwone rurki,
bluzkę paski i bejsbolówkę a na nogi założyłam czarne koturny. Kiedy byłam
gotowa do wyjścia była 12:45 więc spokojne zdążę na umówioną godzinę. Wyszłam z
mieszkania i je zamknęłam. Zeszłam po schodach i ruszyłam ulicą prowadzącą do
Starbucksa. Weszłam do środka i zobaczyłam moje przyjaciółki które już na mnie
czekały.
-Hej!-
przywitałam się i je uścisnęłam.
-Anabell!
Matko jak my się dawno nie widziałyśmy.- powiedziała Patricia.
-No wiem.
Bardzo za wami tęskniłam.
-A jak ci się
układa z Carlosem?- spytała Lucy a uśmiech z mojej twarzy od razu zniknął.
-Wiesz ja…
uciekłam od niego.
-Ale jak to
uciekłaś? Przecież on może cię szukać. Mogłaś do nas zadzwonić, przecież byśmy
ci pomogły. A poza tym to co ci zrobił, że odważyłaś się w końcu od niego
uciec?- Lucy zadała kolejne pytanie.
-No po prostu
przyszedł pijany do domu i… i on pił dalej… i zaczął się na mnie drzeć bez
powodu… i zaczął mnie bić… dostałam w twarz i zemdlałam. Kiedy następnego dnia
się obudziłam po prostu poszukałam domu spakowałam się i wyszłam. Tak po
prostu. Zostawiłam mu tylko kartkę żeby mnie nie szukał.- powiedziałam i jedna
pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Dziewczyny od razu zaczęły mnie
pocieszać, ale co to zmieni? Przecież nieodwołanją tego, że mój własny chłopak
mnie bił.
środa, 12 grudnia 2012
ROZDZIAŁ 1
ROZDZIAŁ 1
Kiedy się obudziłam jego już nie było.
Zostawił tylko kartkę, że wróci późno. Żadnych przeprosin, żadnego tłumaczenia
się. Nie mogę tak dłużej żyć, nie w strachu przed własnym chłopakiem. Muszę coś
z tym zrobić. Poszłam na górę do naszego pokoju, ubrałam się i wyciągnęłam z szafy
największą walizkę. Zaczęłam pakować wszystkie swoje ubrania, kosmetyki,
zdjęcia. Kiedy byłam już spakowana przyszedł już tylko czas na znalezienie
mieszkania. Włączyłam laptopa i zaczęłam szukać. Po niecałej godzinie znalazłam
małe przytulne mieszkanie w centrum Londynu, na spotkanie z właścicielem
umówiłam się na 13:00. Mam jeszcze godzinę. Podniosłam walizkę z podłogi i
ściągnęłam ją na dół. Poszłam do kuchni, muszę w końcu coś zjeść. Zrobiłam
sobie kanapki i usiadłam przy stole. Wzięłam do ręki długopis i kartkę i
zaczęłam pisać:
Nie mogę tak dłużej żyć. Jestem ciągle
zastraszana i bita. Mam nadzieję, że więcej się nie spotkamy. Życzę ci
szczęścia w nowym, samotnym życiu.
Anabell
Zostawiłam karteczkę na stole,
zabrałam walizkę i wyszłam z domu. Jak to na Londyn przystało pogoda nie była
najlepsza. Było zimno ale przynajmniej nie padało. Zadzwoniłam po taksówkę. Po
niecałych 10 minutach przyjechała.
-Dzień dobry. Gdzie jedziemy?
-Na Baker Street.
Jechaliśmy jakieś 20 minut. Kiedy
taksówka się zatrzymała, zapłaciłam i wysiadłam. Szybko znalazłam odpowiedni
dom i weszłam do środka.
-Dzień dobry.-powiedziałam wchodząc.
-Dla kogo dobry dla tego
dobry-odpowiedział mi wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna-Jestem Paul.- podał mi
rękę.
-Miło mi, ja jestem Anabell.-
powiedziałam i uścisnęłam jego rękę.
-Więc Anabell, co się stało ze tak
młoda dziewczyna jak ty, szuka mieszkania?
-Ach… Problemy z chłopakiem
–odpowiedziałam. Paul uśmiechnął się i kazał podpisać umowę kupna mieszkania.
-Powinienem cię jeszcze o czymś
ostrzec. Nad i pod twoim mieszkaniem
mieszka pięć mało rozgarniętych chłopaków, więc uważaj.
Paul wyszedł a ja zaczęłam się
rozpakowywać. Po kolei wyciągałam i składałam ubrania, które potem chowałam do
szafy. Zdjęcia poustawiałam na pułkach a laptopa położyłam na szafce. Pewnie
będę musiała iść do sklepu, bo nie mam nic w lodówce. Wzięłam torebkę, włożyłam
do niej klucze od mieszkania, telefon, portfel i wyszłam z mieszkania. BUM! Coś
na górze huknęło. Przestraszona podskoczyłam do góry. To pewnie ci o których
mówił mi Paul, pokręciłam tylko głową i ruszyłam do sklepu. Idąc ulicą
widziałam dużo szczęśliwych, zakochanych w sobie ludzi, i zastanawiałam się
dlaczego mi się nie udało. Dlaczego to
zawsze ja musiałam być zraniona przez najbliższą mi osobę? Po policzku spłynęła
mi łza którą szybko wytarłam. Znalazłam sklep więc weszłam do niego i
zapakowałam do koszyka najpotrzebniejsze rzeczy. Podeszłam do kasy i czekałam
na swoją kolej. Po kilku minutach do sklepu weszło trzech chłopaków, chyba nie
umieli zachowywać się cicho .Krzyczeli do siebie, śmiali się i popychali.
Typowe zachowanie chłopaków. Zapłaciłam za moje zakupy i wyszłam. Po przeciwnej
stronie zobaczyłam Starbucksa, więc przeszłam przez ulicę i otworzyłam drzwi.
Zamówiłam kawę karmelową i wyszłam ruszając w stronę domu. Kątem oka
zauważyłam, że chłopaki, którzy byli w sklepie idą za mną. Może to o nich mówił
Paul? Przyspieszyłam kroku bo nie chciałam teraz z nimi rozmawiać. Szybko
weszłam do domu i zamknęłam drzwi na klucz. Kiedy rozpakowałam zakupy wzięłam
swoją piżamę, która składała się z krótkich spodenek i za dużej koszulki, i
weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Siedziałam tam chyba
z godzinę, ale musiałam pomyśleć. Pomyśleć o tym co teraz będzie i czy poradzę
sobie sama…
czwartek, 6 grudnia 2012
PROLOG
PROLOG
Łup! Następna
butelka po piwie spadła na podłogę i roztrzaskała się na malutkie kawałeczki.
Łzy spływały po moich policzkach w niewyobrażalnym tempie. Tak płakałam i tak
to właśnie przez niego. Nie mogłam zrozumieć jego zachowania. Był tak zły kiedy
wrócił z pracy. Krzyczał, nie on nie krzyczał, on się darł. Darł się na mnie a
ja nawet nie wiedziałam dlaczego. Był pijany, okropnie pijany. Tylko dlaczego
pił dalej? Nawet nie miałam odwagi się spytać, bo wiedziałam czym może się to
dla mnie skończyć, kolejnym siniakiem na moim poobijanym już ciele. Ale i tak
tego nie uniknęłam. Kiedy wypił ostatnie piwo zaczął krzyczeć i jednocześnie
podchodzić do mnie. Wiedziałam co to oznacza. Już przed nim nie ucieknę. Kiedy
już do mnie doszedł, podniósł rękę i zamachnął się nią mocno. Jego ręka uderzyła
w mój miękki policzek, nic więcej już nie widziałam. Upadłam.
Bohaterowie
Anabell Vegan, 18 lat. Uciekając przed swoim chłopakiem przeprowadziła się do centrum Londynu.Jest nieśmiała, delikatna i łatwo ją zranić. Ma żal do swojego byłego chłopaka Carlosa.
Lucy Maud, 18 lat. Mieszka w centrum Londynu. Jej najlepszymi przyjaciółkami są Anabell i Patricia. Jest raczej spokojna i wrażliwa.
Patricia Woods, 18 lat. Mieszka w centrum Londynu. Jej najlepszymi przyjaciółkami są Lucy i Anabell.
Carlos Wilds, 20 lat. Były chłopak Anabell. Jest agresywny, nawet dla swoich rodziców. Mieszka na obrzeżach Londynu.
Niall Horan, 19 lat.Członek znanego zespołu One Direction. Razem z resztą zespołu mieszka w centrum Londynu.
Harry Styles, 18 lat. Członek zespołu One Direction.
Zayn Malik, 19 lat. Członek zespołu One Direction.
Liam Payne, 19 lat. Członek zespołu One Direction. Jego dziewczyna to Danielle Peazer.
Louis Tomlinson, 20 lat.Członek zespołu One Direction.
Danielle Peazer, 23 lata. Tancerka, dziewczyna Liama. Mieszka w cebtrum Londynu razem ze swoim chłopakiem i jego kolegami z zespołu.
wtorek, 4 grudnia 2012
Chciałabym jeszcze poruszyć jedną sprawę. A mianowicie BROmance Larry. No właśnie BROmance nie romance, jak niektórzy uważają. Na siłę próbujecie zrobić z nich gejów, a oni przecież NIMI NIE SĄ! Zrozumcie to proszę. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich, bo niektórzy Larry shipers zachowują się normalnie i nie doszukują się w każdym ich wspólnym zdjęciu ukrytego znaczenia. No i przez to lecą takie hejty na Eleanor, bo niektórzy uważają, że jest ona przykrywką Louisa i Harrego, a przecież nią nie jest. Eleanor jest naprawdę śliczna i skoro Louis jest z nią szczęśliwy to po co hejtować ją hejtować? Żeby zranić Louisa, waszego idola i to tylko dlatego, że spotyka się z dziewczyną którą kocha? Nie rozumiem takiego zachowania. Skoro Louis jest z nią szczęśliwy my też bądźmy, bo przecież uśmiech idola to uśmiech fana, prawda?
Haylor...
Kurcze serio zamierzacie hejtować Taylor? Przecież nawet nie wiecie czy spotyka się z Harrym! Kurde ludzie zastanówcie się czy to co robicie ma sens. No bo zobaczcie, hejtować osobę która nic nie zrobiła? No chyba że dla was liczą się te zdjęcia które oblegają twittera, ale przecież równie dobrze mogą być one photoshopem! Naprawdę zastanówcie się najpierw zanim zaczniecie kogoś hejtować tylko za to zna 1D albo spotyka się z którymś z nich. Bo przecież to rani, bardzo rani.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Anabell
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Heeej. Jestem Marta. Nie wiem jeszcze co będę tu pisać i czy w ogóle będę. No ale czas pokaże... W sumie przez mój młody wiek pewnie nikt nie będzie chciał czytać tego bloga. No cóż przyznaję się mam 12 lat. I tak jestem fanką One Direction. Wiem, że nasz fandom nie przyjmuje ciepło Directionerek w tym wieku, ale ja wiem o co chodzi. Po prostu uważacie, że jesteśmy za głupie. Ale to nie prawda. Większość z nas zachowuje się tak samo jak te starsze, bardziej dojrzałe.
A teraz o czym innym. Już dzisiaj nasi chłopcy wystąpią na Madison Square Garden!!!! Przecież to będzie ich najważniejszy występ. Wiecie ile bym dała żeby tam być? Żeby usłyszeć ich piękne głosy i zobaczyć jak cieszą się tym występem? Jak skaczą po scenie jak te pojebańce i cieszą się z uśmiechu na twarzy każdej fanki która przyszła tam dla nich?
No dobra, jeśli ktoś tu w ogóle wejdzie, przeczyta czy coś w tym stylu, to niech zostawi po sobie jeden mały komentarz. Proszę bo nie wiem czy jest sens w ogóle tu coś pisać.
A teraz o czym innym. Już dzisiaj nasi chłopcy wystąpią na Madison Square Garden!!!! Przecież to będzie ich najważniejszy występ. Wiecie ile bym dała żeby tam być? Żeby usłyszeć ich piękne głosy i zobaczyć jak cieszą się tym występem? Jak skaczą po scenie jak te pojebańce i cieszą się z uśmiechu na twarzy każdej fanki która przyszła tam dla nich?
No dobra, jeśli ktoś tu w ogóle wejdzie, przeczyta czy coś w tym stylu, to niech zostawi po sobie jeden mały komentarz. Proszę bo nie wiem czy jest sens w ogóle tu coś pisać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









