czwartek, 6 grudnia 2012

PROLOG


                                                                  PROLOG
         Łup! Następna butelka po piwie spadła na podłogę i roztrzaskała się na malutkie kawałeczki. Łzy spływały po moich policzkach w niewyobrażalnym tempie. Tak płakałam i tak to właśnie przez niego. Nie mogłam zrozumieć jego zachowania. Był tak zły kiedy wrócił z pracy. Krzyczał, nie on nie krzyczał, on się darł. Darł się na mnie a ja nawet nie wiedziałam dlaczego. Był pijany, okropnie pijany. Tylko dlaczego pił dalej? Nawet nie miałam odwagi się spytać, bo wiedziałam czym może się to dla mnie skończyć, kolejnym siniakiem na moim poobijanym już ciele. Ale i tak tego nie uniknęłam. Kiedy wypił ostatnie piwo zaczął krzyczeć i jednocześnie podchodzić do mnie. Wiedziałam co to oznacza. Już przed nim nie ucieknę. Kiedy już do mnie doszedł, podniósł rękę i zamachnął się nią mocno. Jego ręka uderzyła w mój miękki policzek, nic więcej już nie widziałam. Upadłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz