ROZDZIAŁ 1
Kiedy się obudziłam jego już nie było.
Zostawił tylko kartkę, że wróci późno. Żadnych przeprosin, żadnego tłumaczenia
się. Nie mogę tak dłużej żyć, nie w strachu przed własnym chłopakiem. Muszę coś
z tym zrobić. Poszłam na górę do naszego pokoju, ubrałam się i wyciągnęłam z szafy
największą walizkę. Zaczęłam pakować wszystkie swoje ubrania, kosmetyki,
zdjęcia. Kiedy byłam już spakowana przyszedł już tylko czas na znalezienie
mieszkania. Włączyłam laptopa i zaczęłam szukać. Po niecałej godzinie znalazłam
małe przytulne mieszkanie w centrum Londynu, na spotkanie z właścicielem
umówiłam się na 13:00. Mam jeszcze godzinę. Podniosłam walizkę z podłogi i
ściągnęłam ją na dół. Poszłam do kuchni, muszę w końcu coś zjeść. Zrobiłam
sobie kanapki i usiadłam przy stole. Wzięłam do ręki długopis i kartkę i
zaczęłam pisać:
Nie mogę tak dłużej żyć. Jestem ciągle
zastraszana i bita. Mam nadzieję, że więcej się nie spotkamy. Życzę ci
szczęścia w nowym, samotnym życiu.
Anabell
Zostawiłam karteczkę na stole,
zabrałam walizkę i wyszłam z domu. Jak to na Londyn przystało pogoda nie była
najlepsza. Było zimno ale przynajmniej nie padało. Zadzwoniłam po taksówkę. Po
niecałych 10 minutach przyjechała.
-Dzień dobry. Gdzie jedziemy?
-Na Baker Street.
Jechaliśmy jakieś 20 minut. Kiedy
taksówka się zatrzymała, zapłaciłam i wysiadłam. Szybko znalazłam odpowiedni
dom i weszłam do środka.
-Dzień dobry.-powiedziałam wchodząc.
-Dla kogo dobry dla tego
dobry-odpowiedział mi wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna-Jestem Paul.- podał mi
rękę.
-Miło mi, ja jestem Anabell.-
powiedziałam i uścisnęłam jego rękę.
-Więc Anabell, co się stało ze tak
młoda dziewczyna jak ty, szuka mieszkania?
-Ach… Problemy z chłopakiem
–odpowiedziałam. Paul uśmiechnął się i kazał podpisać umowę kupna mieszkania.
-Powinienem cię jeszcze o czymś
ostrzec. Nad i pod twoim mieszkaniem
mieszka pięć mało rozgarniętych chłopaków, więc uważaj.
Paul wyszedł a ja zaczęłam się
rozpakowywać. Po kolei wyciągałam i składałam ubrania, które potem chowałam do
szafy. Zdjęcia poustawiałam na pułkach a laptopa położyłam na szafce. Pewnie
będę musiała iść do sklepu, bo nie mam nic w lodówce. Wzięłam torebkę, włożyłam
do niej klucze od mieszkania, telefon, portfel i wyszłam z mieszkania. BUM! Coś
na górze huknęło. Przestraszona podskoczyłam do góry. To pewnie ci o których
mówił mi Paul, pokręciłam tylko głową i ruszyłam do sklepu. Idąc ulicą
widziałam dużo szczęśliwych, zakochanych w sobie ludzi, i zastanawiałam się
dlaczego mi się nie udało. Dlaczego to
zawsze ja musiałam być zraniona przez najbliższą mi osobę? Po policzku spłynęła
mi łza którą szybko wytarłam. Znalazłam sklep więc weszłam do niego i
zapakowałam do koszyka najpotrzebniejsze rzeczy. Podeszłam do kasy i czekałam
na swoją kolej. Po kilku minutach do sklepu weszło trzech chłopaków, chyba nie
umieli zachowywać się cicho .Krzyczeli do siebie, śmiali się i popychali.
Typowe zachowanie chłopaków. Zapłaciłam za moje zakupy i wyszłam. Po przeciwnej
stronie zobaczyłam Starbucksa, więc przeszłam przez ulicę i otworzyłam drzwi.
Zamówiłam kawę karmelową i wyszłam ruszając w stronę domu. Kątem oka
zauważyłam, że chłopaki, którzy byli w sklepie idą za mną. Może to o nich mówił
Paul? Przyspieszyłam kroku bo nie chciałam teraz z nimi rozmawiać. Szybko
weszłam do domu i zamknęłam drzwi na klucz. Kiedy rozpakowałam zakupy wzięłam
swoją piżamę, która składała się z krótkich spodenek i za dużej koszulki, i
weszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Siedziałam tam chyba
z godzinę, ale musiałam pomyśleć. Pomyśleć o tym co teraz będzie i czy poradzę
sobie sama…
Wooo czytam dalej!
OdpowiedzUsuńCiekawie sie zapowiada:) jak masz ochote wpadnij na littlemixonedirectionandme.blogspot.com w piatek nowy rozdzial! A tymczasem czekac na nn na twoim blogu;)
OdpowiedzUsuń